poniedziałek, 22 maja 2017

139. time to wander, will you wonder

minęło już prawie 5 lat...

jak dziś wszystko wygląda?

dobrze?, lepiej? dziś - nie narzekam, narzekam xD na współlokatora - trochę z niego brudas :)
szczerze mówiąc dobrze mi zrobiła "ta lekcja" "życia"

przeprowadziłem się do warszawy, zostałem tu - może z głupiego powodu wyjechałem - ratować "miłość" - "miłość", która zawsze była jednostronna... (chciałbym dziś wierzyć, że nie...)

ale jestem - inny niż te pare lat temu - dzięki małemu księciu - przynajmniej wiem jak patrzeć na ludzi - dobrze mi wychodzi "bycie obojętnym", chociaż potrafią mnie cieszyć małe rzeczy...

warszawa była krokiem do przodu, teraz krok następny - Londyn, albo Vancouver - obie perspektywy wydają się dobre :D - czas pokarze, gdzie wyląduje - to już prawie namacalna przyszłość...

a mały książę ? cóż - zdarza mi się wpatrywać się przez okno na ludzie spacerujących dookoła - zdarza mi się i myśleć o Nim - pustka tyle mi pozostało - wpatrywać w ludzi w końcu - wciąż tak blisko, a jedna daleko...

praca, na pracę jakoś ostatnio też mniej narzekam ;) chociaż nie można powiedzieć, że dostarcza wrażeń... :P bo jak praca programisty może dostarczać wrażeń, chyba, że stresu jak się system sypie xD - codzienność

chciałbym spotkać Go raz jeszcze, i przekonać się, przekonać Go, że wcale nie jestem taki zły xD
 a niektóre rzeczy zdarzyły się w złym momencie... - stety-niestety wszystko swoje plusy ma...


"Time to wander

Now I’m gone never here
When you look nothing near
Will you wonder
Now I’m gone never here
When you look nothing near
And I wonder, I wonder"







piątek, 3 czerwca 2016

zanim (na prawdę) odejdziesz...


kiedy szukam Cię myślami,
a tobie to obojętne.

będę jasnym światłem,
gdy zapragniesz słońca.


mógłbym być na wynajem,
chłopcem do towarzystwa,

a gdy odpłyniesz daleko,
będę jak cicha przystań.


zanim odejdziesz ja
będę przy Tobie, a
gdy zechcesz ze mną być,
po prostu przyjdź.




i najlepszego - nie zapomniałem - to w końcu osiemnastka...

niedziela, 29 maja 2016

one more time

czas nieubłaganie płynie...
niedługo minie cztery lata...
i drugi rok mojego mieszkania w Warszawie...
nieubłaganie starzeje się...

zmieniam mieszkanie, zmieniam pracę, zaczynam wszystko od nowa, jeszcze raz...
i jednej rzeczy nie umiem zmienić...

siedzę we wnęce okna obserwując śpiące miasto nocą... zastanawiając się co robi Mały Książę...
myśli biegają z kąta w kąt...
tęsknie...
nie wiem, wszystkie moje jakiekolwiek próby naprawy?, raczej próby powiedzenia przepraszam? spełzły na niczym,
czy na prawdę chciałem tak dużo  - by był?
życie...
delikatny zimny wiatr... rozwiewa mi delikatnie włosy...
myśli... obrazy... wesoły ze swoim chłopakiem? szczęśliwy...,  trudno tak... obrazy...
czasami kładąc się spać, zanim przyjdzie sen...
jest na wyciągniecie ręki, obcy, ale blisko... innym razem wesoły, uśmiechnięty...
dziwne rozmowy, które nigdy nie miały miejsca...
i przychodzi sen..., odchodzi...

kocha się tylko raz... nie w tym rzecz..., czasu nie cofnę... szkoda, albo i nie...  mam nauczkę, nie walczyłem... albo czy walcząc coś by się zmieniło? mam nauczkę...
chciałbym zacząć żyć..., znów poczuć szczęście, by wszystko nie kończyło się na ośmiu godzinach pracy... by wracając do domu był ktoś kogo kocham... tylko u introwertyków tak to nie działa... jedyna miłość... czy może jedna...
mijają dni, pogłębia się tylko tęsknota...
pustka...

i z drugiej strony jest życie... nie dostrzegałem wszystkiego, ale to nie zmienia faktu, i nie trzeba być ideałem, ... kocha się za nić... a cierpi za wszystko...

***

najgorsze są powroty...

ludzie sobie nie wybaczają... czy to jest na prawdę takie trudne...? wczoraj, dostałem bardzo miłą wiadomość od starego znajomego... nigdy nie wybaczyłem mu tego co kiedyś zrobił, nigdy do wczoraj... napisał tylko, że cieszy się, że jestem mimo tego co zrobił...

ludzie mówią, że czas leczy rany... to gówno prawda, bo teraz już wiem, co mają na myśli. z czasem można pogodzić się z tym co nas spotkało. możne nawet wymazać te mniej bolesne wspomnienia, bo najgorszych rzeczy raczej nie da się zapomnieć. chcę wierzyć, że to co działo się przez kilka ostatnich lat w moim życiu miało jakiś sens i że właśnie tak miało być...

kiedy widzimy, że ziemia pęka pod naszymi stopami i każdy kolejny krok zdaje się być jedynie sposobem na pogorszenie sytuacji, należy kroki te wykonywać szybko i stanowczo (chyba, że stoisz na lodzie - wtedy mało się ruszaj i drzyj mordę póki ktoś Ci nie pomoże)...

życie jest chujowe... jest lepiej? nawet jeśli czasami coś idzie nie tak, nawet jeśli częściej niż czasami coś idzie nie po mojej myśli... wiem, że wstanę, kiedy upadnę, i to bez niczyjej pomocy...

ale tęsknie, tak mocno tęsknię... a najgorsze jest to, że pewnie nigdy Go nie będzie...


"I saw that you were perfect
and so I loved you. Then I
saw that you were not perfect
and I loved you even more..."

piątek, 20 maja 2016

kończy się tydzień, nie ma nadziei, że następny coś jeszcze zmieni...

Kończy się tydzień, nie ma nadziei
Że następny coś jeszcze zmieni
Złość jest niedobra gdy z tobą stoję
Gdy ciebię widzę, gdy ciebie czuję
Kończy się rok i słuchaj słowa
By zacząć to wszystko od nowa
Obejrzyj to sobie, sam sobie odpowiedz

Sam sobie odpowiedz...

I czy tego chcesz, czy o to chodzi
Bym w złości tu przychodził
Porównaj to z resztą, wybierz wartość największą
Ja chciałbym zobaczyć to wszystko raz jeszcze
Raz jeszcze to wszystko zobaczyć ja chciałbym
Porównaj to z resztą, wybierz drogę najlepszą

Jak to jest, gdy wchodzisz w moją głowę
Co tutaj jest typowe, z tobą jest od nowa
Porównaj to z nami, czarnych słońc milionami
Czy warto jest, czy warte to wszystko
By czynić upadek
Porównaj to z resztą, wybierz drogę najlepszą

A w mojej głowie słońc milionami
Karuzela nocy lśni
Na niej jesteśmy sami
Ja i ty..
.


P.

piątek, 13 maja 2016

i wanna...

bezsenne noce...
i sterta myśli, przed którymi udaje mi się uciec w dzień...
tęsknie...
i obrazy w roli główne z Małym Księciem przeplatane smutkiem...
i mija czas...
patrzę przez okno -...
i widzę jak dobrze mija mu życie beze mnie...

zapomnieć... to już chyba nie możliwe... - ale bardziej to nie chce...
i wszystko się sypie...
z tygodnia na tydzień jest coraz gorzej...
wszystko mnie przestało obchodzić..., dawno już tak nie było... i wyjazd poszedł w odstawkę...
nie chce... "tu jest moje szczęście"
nie żyję... snuje się jak cień...
nie ma szczęścia i nie ma miłości...

trzeba było się nie zakochać, w ostateczności nikogo nie słuchać...

jestem tu, w tej pieprzonej warszawie, jestem, przyjechałem tylko przez Niego...

i mam swoje piekło na ziemi... w oparach absurdalnej nie-miłości...

znowu pójdę bez snu do pracy....

wybacz mi...


"I wanna fuck you hard
I wanna feel you deep
I wanna rock your body
I wanna taste you sweet
I wanna fuck you hard
I wanna feel you deep
I wanna ah, ah
I wanna ah, ah
Love me or hate me
Bet you wanna fuck me
My love is unrestricted
You know you wanna lick this
I'm stronger than the strongest shit you've ever had
You mix em' all together now and still be twice as bad"

poniedziałek, 9 maja 2016

...

baby, please, please, don't leave me.
:D



Da da da da

wtorek, 26 kwietnia 2016

everloving...

"to twój przemoknięty do cna, gwiezdną rosą nowy bóg…"


"Mamy dobę internetu, telefonii komórkowej. Nie wierzę w brak czasu na odezwanie się, albo brak sposobu na odezwanie się. Jeśli komuś zależy to zawsze znajdzie sposób. Nawet gołębia."

"Zdarzyłem się Tobie. Ludzie czasem zdarzają się sobie. Oszukujemy się, że mamy nad tym władzę. To nieprawda. Zdarzamy się sobie. Tak. Zdarzyłeś się mi. I boję się, że możesz zdarzyć się komuś innemu."

"Pamiętam jeszcze jak mi pierwszy raz powiedziałeś, że mnie kochasz?"

"Łapałeś za rękę i
trzymałeś jak szczęście,
dziś nawet nie wiem czy
pamiętasz kim jestem..."

"Powiedz, czego ci nie umiem dać?"


"jeśli chcesz możesz przyjść, kupić wino, zostać na noc"

"Nie chcę związku, chcę wpadać do Ciebie raz na jakiś czas, posłuchać o prozaicznych, codziennych sprawach, pograć w gry wideo, nic nie mówić innym o tej pokręconej relacji, być wolnym, ale jednak Twój, Ty wolny, ale jednak mój. A pewnego dnia po prostu nie wyjdę. Zatrzymasz mnie pod kołdrą, za rękę, nadgarstek czy co tam, i prześpimy jeszcze trochę, szkołę, ważne spotkania, innych ludzi. Obudzimy się inni, uświadomieni, że z tego może wyjść coś dobrego. Zjemy śniadanie. Zawiążę Ci krawat i zapnę marynarkę."
A, "Płaczę. Idę ulicą i płaczę. Łzy mi wchodzą do ust. A taki byłem wesoły nie tak dawno, tak sobie szedłem w podskokach wesoło. A teraz płaczę. Cały brzuch mi się trzęsie od płaczu."
"Łatwiej jest pierdolnąć drzwiami niż próbować uratować związek. Łatwiej rozpalić pożar i nawzajem się ranić niż przebaczyć sobie wszystko choćby w oczach ze łzami."

"Jest, jak jest.
Tak ma być.
Tak wyszło.
Chciałem, by było inaczej.
Można sobie chcieć.
Chcieć zawsze można.
Nikt tego nie zabrania.
Nikt za to nie płaci."

"Tęsknie za nim i to słaba sprawa a nie mam już nawet z kim o tym pogadać"

"Mam zamiar się upić. Dzisiaj. Na wskroś chcę być nie trzeźwy. Chcę też kurwa mieć Cię obok. Z dwóch rzeczy tylko jedna jest możliwa. Zgadnij, która."

"Kieliszki w górę za tych, którzy nie potrafili nas pokochać.
Butelki w górę za to, że my mimo to ich nadal kochamy."

"Piję za Ciebie za Twoją przyszłość,
mogliśmy wszystko
szkoda, że nam nie wyszło..."

 




"Tylko Ty znasz mnie lepiej niż inni razem wzięci, 
chce spędzić z Tobą życie lecz Tobie brakuje chęci."

niedziela, 24 kwietnia 2016

po prostu doćś...

mam po prostu już dość...
myśli i uczuć tak ze sobą sprzecznych...

chciałbym z Nim spędzić trochę czasu...
i sam już nie wiem czemu mówię "nie"...

może niech wszystko, zdarzy się powoli inaczej...

psychicznie wysiadam... po raz kolejny...
hermetyczny mętlik... i prośby, które głucho uderzają o ścianę...
czy to na prawdę tak dużo? tak dużo "chce"?

tylko chce się krzyczeć... "pomocy!..."
wróć bo dłużej już nie mogę...