czwartek, 30 stycznia 2014

/33/ poznajmy się - ja nazywam się samotność...

kolejna nie miła rozmowa z Małym Księciem, kolejne spierdalaj nie wiem, które już z rzędu... może i faktem jest, że kochałem wymyśloną osobę, ale nie można przecież wymyślić całego siebie na nowo, na rzecz hmmm zabawy kimś...? ja kochałem dla mnie prawdziwą osobę... kochałbym nawet jeśli byłby najgorszym z możliwych przypadków, bo czasu cofnąć nie można...

niektórzy dawno by odpuścili...

może kiedyś uda mi się poznać kogoś, kto nie będzie udawać, a będzie chociaż w pewnym stopniu podobny do niego... nawet jeśli mam czekać jeszcze długie lata, będę... może los szykuje kolejną tak miłą niespodziankę...

na prawdę nie można być pewnym uczuć, które gdzieś w środku egzystują...?

ochoty na seks czy jakąkolwiek formę zabawy też nie mam, są ważniejsze rzeczy, niż chwila ulotnej przyjemności, w końcu stoję na rozdrożu, w końcu ważą się losy mojego przyszłego życia... te głupie najbliższe miesiące... to przyszłe ja... ta kręta droga, którą od tylu lat idę wciąż i wciąż przed siebie... może ma cel, może gdzieś tam czeka na mnie lepsze życie... niż ciągłe porażki i źle lokowane uczucia... w końcu za kilka dni, będę o kolejny rok starszy...

wątła nadzieja prowadzi mnie dalej...

nowo poznany chłopak też i to dosłownie zniknął z mojego życia, chciał usłyszeć prawdę to mu ją powiedziałem, powiedziałem co leży mi na sercu... nie zrozumiał... nikt tego nie potrafi zrozumieć... może wróci, ale kto to wie...

kończę egzaminy z tej sesji, jeszcze tylko jutro dwa ostatnie... i czas na odpoczynek, na prace licencjacką, na znalezienie jakieś pracy, czas by zacząć żyć, mimo tego, że w środku wszystko się rozpada na milion kawałków... na to by strawić, tak mocno bolące słowa "nigdy już więcej nie pisz." i zrozumieć, że to co było piękne dawno się skończyło...

chociaż piękne wspomnienia zostaną na zawsze...

chciałbym, żeby mi ktoś teraz poprawił ten ch*jowo zły humor, który mnie ogarnął, żebym chociaż przez chwilę o tym co złe nie myślał... by ktoś mnie przytulił, powiedział, że będzie dobrze... żebym mógł zasnąć choć raz w czyichś ramionach...

poznajmy się - ja nazywam się samotność...

"zmieńmy tak świat byśmy mogli w nim pozostać"

poniedziałek, 6 stycznia 2014

/32/ zobacz tu - swe serce mam na dłoni...

z deszczu pod rynnę czy spod rynny na deszcz...? myślałem, że gorzej niż z Małym Księciem to być już nie może... i prawie pewny jestem tego, że się myliłem...

czy to wszystko nie może być normalne? faktycznie poznałem fajnego chłopaka, i zajebiście spędziłem sylwestra z Nim :P, ale jak można się tego domyślić, wszystko jest bardziej pokićkane niż się wydaje...
chłopaka rzucił jego chłopak, niecały miesiąc temu... a ja najwidoczniej robię za nagrodę pocieszenia... i faktycznie za szybko się wszystko potoczyło, za szybko mnie pocałował, za szybko przytulił, za szybko wylądowaliśmy jego łóżku... ale szczegóły poznać dane mi było dopiero już po wszystkim...
nie przeszkadzało mi to, kolejne spotkanie tym teraz u mnie... zabawne, dobrze mi było przy nim... przy nikim się tak dobrze nie czułem, (z małym wyjątkiem, ale Mały był jedynie napalony, a to w pewnym stopniu było ciekawe).

mijają dni, coraz częściej z jego ust, pada słowo "nas", nie ma "Ty" i "Ja", jest "My"... a mnie coraz częściej ogarniają myśli, że już w to bagno wdepnąłem... wkurza mnie po prostu to, że muszę to znosić...

pojechał do byłego, wczoraj, jest już dziś... po którymś sms'ie już nie odpisał, a ja głupi czekałem aż wróci... wątpię, że szybko wróci, a może nawet u niego zostanie... czekałem, bo już nie czekam... dziś nawet jeśli bardzo będzie chciał się dodzwonić to i tak mu się to nie uda... może rano włączę telefon..., a może dopiero we wtorek... chcę to jakoś poukładać...

to wszystko jest bez sensu -- przecież każdego dnia to wszystko może się odwrócić o 180 stopni, szczególnie iż wiem, że on nie przestał kochać, a mi rozczarowań nie potrzeba -- zawsze się pcham w najgorszy syf... - ale widać taki jest mój los...

i co...., znów mam gonić króliczka? :/

tym razem odpuszczę jeszcze na początku... a przynajmniej mam takie postanowienie na dziś....

"Staring at the bottom of your glass
Hoping one day you'll make a dream last
But dreams come slow and they go so fast
You see her when you close your eyes
Maybe one day you'll understand why
Everything you touch surely dies"



środa, 1 stycznia 2014

/31/ what else is new? - new year

kolejny sylwester, ale tym razem w końcu udany :D... miało być jeszcze bardziej miło i z jakiegoś powodu nie wyszło... ale trudno wynająć pokój na ostatnią chwilę, hehe :), w każdym bądź razie miało skończyć się na spacerku, zawsze coś :P, ale był ciąg dalszy :D

po spacerku pojechaliśmy do niego w zasadzie zostałem na noc :D fajnie było ;D, szkoda, że tak szybko minęła  xD, a szczegóły zostawię dla siebie :D, tak w sumie to się zauroczyłem xD zobaczymy co będzie dalej :) i dla odmiany to ja jestem młodszy :P

trochę to jeszcze potrwa... i albo się uda, albo nie :P

***

ja nie wiem co się dzieje już, wczoraj chciałem zaprosić kolegą, żeby razem tego sylwestra spędzić, w zasadzie nie wiedziałem, że taką reakcją "mamusia" mnie uraczy, nie wiedziałem o co jej chodzi, aż do wczoraj... jak powiedziałem, że i tak spędzę tego sylwestra z tym kolegą, to usłyszałem, krótki komentarz: "dwa pedał..., ekhm samce alfa...", no cóż wróciłem i zmyśliłem ciekawszą historyjkę :D
już mi słów brakło... przynajmniej wiem co "kochana mamusia" o mnie myśli, już sobie nawet darowałem stwierdzenie, że to było bardzo obrażające stwierdzenie... fajna rodzinka...

***