czwartek, 26 czerwca 2014

/74/ hera koka hasz LSD :D

gdyby ktoś jeszcze nie słyszał :)
jak dla mnie bardzo fajna piosenka :D

"Hera, koka, hasz, LSD
Ta zabawa po nocach się śni
LSD, hera, koka i hasz
Podziel się z kolegami czym masz
"


/73/ ale kogo to ochodzi...

 "cóż, dzisiaj nie jest nasza kolej...

dość mam bezsensownych znajomości... ludzi, co są, a potem znikają na... czas nieokreślony...
gdy kogoś już wpuszczę to tego mojego chorego świata...
to niech w nim zostanie... mimo wszystko... albo niech wcale się nie wpierdala w moje życie... bo mam dość zabawy w kotka i myszkę...

mały książę... chyba go dalej kocham... nie wiem... dzisiaj nic już nie wiem... wiem tylko, że był jedyną osobą, którą na prawdę kochałem, ale... nic, nie ma już nic...

pan pysiu... 8 lat głupiej zabawy "w podchody"... i pół roku kiedy miałem szanse z nim pobyć... pewne jest że coś do niego czułem... uniosłem się dumą i spieprzyłem resztę... w końcu coś za coś...

dwie najważniejsze dla mnie osoby, nawet ze mną nie rozmawiają... dobrze... lepiej dla nich...

znajomość z koleżanka też się sypie - w zasadzie od kiedy jest w w-wie... czekam na koniec... to już kwestia tygodni...

czas zamknąć ten rozdział... już nic się nie da naprawić...
zatrzasnąć wszystkie otwarte drzwi... spalić wszystkie mosty...
wspomnienie małego księcia - je zostawię, zawsze będzie przy mnie... zawsze ten sam... zawsze kochany...,i zawsze mój...

a potem zniknę... nic nie jest już ważne...

i jakoś na szczęście nie było w moim życiu chłopaka z którym poszedłem do łóżka... teraz też może go nie być... już mi nie żal że nie spróbowałem...

nie wiem co z blogiem... pewnie przestanę pisać... chyba napisałem już wszystko co było do napisania...

ryczę, po prostu ryczę... nie z bezsilności... muszę to co dla mnie najważniejsze zakończyć... i wcale nie jest to coś co chce zrobić..., ale... życie...

***

śliczna, smutna piosenka - jeszcze jedne raz...
"cóż, dzisiaj nie jest nasza kolej..."

wtorek, 24 czerwca 2014

/72/ w ognisku mego serca

ludzie tacy jak my, nie potrzebują wiele -
wystarczy ktoś, kto rozpali iskrę w ogniskach naszych serc...

ktoś dawno zapalił ją w moim sercu...
i nigdy nie przestanę Go kochać...
***

już nie wiem w co mam wierzyć... w przypadek czy celowe działanie...
i nagle posmutniałem jeszcze bardziej... :(
cząstka mnie została "sprzedana"...? "ja" które znała TYLKO JEDNA OSOBA...
najprostsze rozwiązanie... i najbardziej przygnębiające...
reszta opcji - zbyt małe prawdopodobieństwo żeby były prawdziwe...
znów stałem się "towarem na wymianę"...? przykre... :(

już wiem czemu ten czarny kot tak chętnie dotrzymywał mi towarzystwa...

nie wiem czy chce cokolwiek z tego rozumieć... wolałbym, żeby mózg się "zamknął" i nie podpowiadał "racjonalnej" kolejności zdarzeń... wolałbym się nie przejmować ludźmi... i tym co robią... a tylko brać bierny udział, może i nawet czerpać z tego [hmmm]... [:D] [nie ważne, nie w tym rzecz...]

na prawdę w tym momencie zrobiło mi się przykro... bardzo przykro...
pieprzone uczucia... chciałem powiedzieć, że świat byłby lepszy bez nich, ale to NIE prawda... [chociaż... może mój świat będzie lepszy, zanim znów się wszystko spieprzy]

chyba znów potrzebuję długiego nocnego spaceru... sam ze swoimi myślami...
chce mi się płakać... chyba z bezsilności... bezradności...

***

ten świat staje się zimniejszy. nieznajomi nas mijają.
nikt nie oferuje ci ramienia. nikt nie patrzy ci w oczy.
ale ja patrzyłem na ciebie długi, długi czas.
po prostu próbując przedrzeć się, próbując uczynić cię moim.
wszyscy chcą zapłonąć, ale boją się poparzyć.
cóż, dzisiaj nie jest nasza kolej...

boże... kocham tą piosenkę... :/


boże, 19 czerwca dostałem pierwszą wiadomość od ..., 25 czerwca odpisałem, bo wcześniej miałem sesję... ja to pamiętam jakby to było wczoraj... eh...

niedziela, 22 czerwca 2014

/71/ mały książę, gdzie jesteś...?

nie pytaj mnie o jutro to za tysiąc lat...

a dziś... dziś tęsknie...
zawsze będę tęsknił...
tyle życia jeszcze przede mną...
mogę wszystko...
bez Niego... nie będzie dobrze...
bez Niego... nie potrafię...
nie chcę bez Niego... :(
wszystko było prostsze...
nie rozumiałem ile szczęścia mi dawał...

a dziś...
ile sił kosztuje ta walka o jutro...
o byle jakie jutro...
sam,
nie mam sił walczyć o lepsze...

a dziś...
chciałbym, by był o[...]
by [...]
tak po prostu...
[...]

zamienię każdy oddech w niespokojny wiatr
by zabrał mnie z powrotem - tam, gdzie masz swój świat...


tak bardzo chciałbym by znów był...

***

powoli wysiada mi psychika,
co tu dużo mówić...
znów czuję strużki wody płynące na policzkach...
sam tego chciałem...
posłuchałem...
zniszczyłem... i wygląda na to, że siebie też...
po co ja Cię słuchałem...? nie rozumiałaś...
raz w życiu naprawdę kochałem...
i wszystko... i nie ma już nic...

ale wydaje mi się że teraz jest szczęśliwy...

sobota, 21 czerwca 2014

/70/ jeszcze tylko myśl albo dwie, ale może i tysiąc

tęsknie...  :(
jest coraz gorzej...

"jeszcze tylko myśl albo dwie, ale może i tysiąc, bo z myślami nigdy nic nie wiadomo. są jak szczury - gdy okręt umysłu pogrąża się w odmętach snu, wszystkie chcą w jednej chwili uciec i mkną przez głowę, popiskując, szarpiąc, drapiąc i gryząc. rano zostają bolesne pamiątki po ich pazurach, ale po samych myśloszczurach nie ma już śladu..."

łapka, kolorowa kocia łapka z imieniem i nazwiskiem - "Mały Książę", trochę w innej formie...
"żywy" glowstickowy obrazek ze zdjęcia, które kiedyś mi przysłał...
uszyta w tajemnicy przed światem...
część kociej piżamki... nie... (↓)

czasami, gdy jest bardzo źle... gdy nie umiem już nawet usiedzieć na miejscu... gdy myśli błąkają się gdzieś między wczoraj a dziś -- uciekam od rzeczywistości w świat, gdzie wszystko się udało... uciekam w świat pluszowych misiów... do snucia planów o kocich piżamkach... wtedy jestem dzieckiem... chodź dziecko dawno we mnie umarło...
kolejny dziwny stan... ale dzięki temu jeszcze nie zwariowałem...

czasami, w dni takie jak dziś, wczoraj - istnieje tylko smutek... snujący się cicho każdym neuronem tam i z powrotem...
biorę gitarę i gram swoją ułomną wersję "son of the blue sky", piosenkę, której początek zagrał - nie raz - On... śliczne... [to było bardziej niż niezwykłe...]

masz moje serce,
czego chcesz więcej?

tęsknię, mocniej niż można sobie to wyobrazić...
tęsknię każdą cząstką siebie...
koszmar...
czekam, wciąż czekam...
na wiadomość, na cokolwiek,
czekam...
wspomnienia... pełne kolorów... nie potrafią odejść...
te rozmowy przez telefon, na skypie, i to oczekiwanie..., aż będzie miał jak rozmawiać...

już jestem po obronie i co z tego? wiedziałem, że jakoś wytrwam do końca...
ale co teraz? co z sobą zrobić? tego nie wiem... nie ma już do kogo wracać...
wakacje... najgorsze w życiu?

chcę do Niego...
gdyby wszystko inaczej się potoczyło byłbym dziś szczęśliwy...
ale...

this is
the rhythm of the night,
this is the rhythm of my life...

czemu nie mogę być normalny? czemu...?


tęsknie...  :(
czy może być gorzej...?

***

trudno wszystko przepadło, ja też chce, nie chcę już tu być, nigdy więcej, nie chce żyć...  nie potrzebuje takiego życia... bez sensu... bez powodu... chce umrzeć....

***
(↓) podobno google wie wszystko... a jednak mimo prób nie znalazłem nic, żadnego bloga, żadnej osoby...

wtorek, 10 czerwca 2014

...

teknie, tęsknie, tęsknie, teknie, tęsknie, tęsknie, teknie, tęsknie, tęsknie, teknie, tęsknie, tęsknie, teknie, tęsknie, tęsknie, teknie, tęsknie, tęsknie, teknie, tęsknie, tęsknie, teknie, tęsknie, tęsknie...

tęsknie...

psychinczy dyzonans, dwa stanay chorej świadomości...
świat bez Ciebie - próbuję pojąć niemożliwe...
i żyję, w niemożliwym świecie...

krzyczę... krzyczę "pomóż mi!"
jesteś tam?
jesteś?

myśli poza kontrolą,
źle, smutno, tęskno...
samotność ciaży...
czuję mocniej, kocham mocniej, mocniej cierpie...
i mocniej, mocniej...

i jeszcz mocniej...
tego nie można sobie wyobrazić...
moje brzemię...

krzyczę, krzyczę "pomóż mi!"
jesteś tam?
jesteś...?
pomoż mi...

Mały Książę... gdzie jesteś...?

niedziela, 8 czerwca 2014

...

zapomnieć... zapomnieć o wszystkim, i o tym czego nie można zmienić... o dzieciństwie, które było koszmarem... jeszcze jedna "tajemnica", ale ona umrze razem ze mną... - od tego wszystko się zaczęło...?

taki los, tak sobie to tłumaczę...

ból, ból psychiczny jest nie do wytrzymania...

nadzieja... i na nią wreszcie przyszedł czas... umiera...
wiem jak może wyglądać świat bez strachu... ale bez nadziei?
bez Ciebie?

taki los...

brak mi słów by to wszystko opisać... kolejny raz...
czuję jak coś wysysa ze mnie wszystkie siły...

nic nie mogę już zrobić...
wszystko się skończyło... ten na prawdę ostatni raz...
ja też...
nikt nie czeka... nikogo nie obchodzę...
sam... ostatni raz....
znikam..., Mały Książę, dołączysz...?

piątek, 6 czerwca 2014

...

smutno mi... kolejny raz... i coraz częściej...
spać też nie mogę... kolejna noc przeciągnie się pewnie prawie do rana... już trzecia w tym tygodniu...
ta bezsenność to po prostu smutek...

a wspomnienia jak na złość, krzyczą ile sił... to wcale mi już nie pomaga...

i weny brak... chęci brak... 

nie, nie wierzę, że to wszystko się ułoży dobrze...
już nie potrafię siebie okłamywać...
czy chodź na dłuższą chwilę może przestać padać...?
niech w końcu wyjdzie słońce, bo już nie wiem jak wygląda...

i zdjęcia, ale czy chce znów na nie patrzeć...?
obrazy same rysują się w myślach, gdy pragnę go zobaczyć...

i nie, nie ma już we mnie miłości...
i już się nie uśmiecham...
i udaje, że jestem, ale już mnie nie ma...

bo nawet Ogoniasty, okazał się być lepszy niż ja...

kiedy umrze nadzieja...?

bo przecież musiałem spierdolić, gdy było tak dobrze...:(

czwartek, 5 czerwca 2014

/66/ schowajmy w kąt zawiści dni połączmy dłonie ja i ¿Ty?

dziwny humor i dziwny stan świadomości... wolność, usidlona wolność... czas by przystanąć i zrobić coś niemożliwego... i niezwykłego..., a najlepiej dla kogoś :) tak bez powodu, bez oczekiwania czegokolwiek w zamian, tylko po to by zobaczyć czyjś uśmiech...
czytając dziś kilka blogów miałem ochotę po protu napisać: "hej, co tam?", ale co dalej... w końcu zrezygnowałem... czy to jest znów niewykorzystana szansa? nie odważę się, to nie jestem "ja"... nie jestem jak większość, nie zniknę po kilku wiadomościach, nie potrafię już kochać więc świetnie nadaje się na przyjaciela... o ironio... mój świat, mój nowy chory świat...
z drugiej strony mam wrażenie, że zaczynam patrzeć na ludzi jak na ciąg znaków i liczb... jak na rzecz, w końcu powstanie "katalog", "katalog" licz i znaków... ale... przecież w końcu kto chciałby być z kimś takim jak ja... z kimś kto już nigdy nie pokocha na zawsze, z kimś kto w sercu będzie zawsze trzymał Małego Księcia..., kogoś kto umarł z miłości...

[dalej mam nadzieję, że wróci... nie chce wiedzieć co się stanie, gdy umrze i nadzieja... po prostu nie chce..., to mnie złamie... zniczy... albo i zabije...]

początki są najgorsze, i mogą się ciągnąc w nieskończoność, to gra której nigdy nie wygram... zawsze przegrany...

ale ratuje się, mam nadzieję, że gdzieś tam jest jeszcze jedna osoba.., która mnie uratuje, że pod skorupą "zniszczonego" chłopaka zobaczy kogoś samotnego, kogoś kto ma w sobie więcej miłość, niż kiedykolwiek otrzymał... a może znów spadająca gwiazda, zniszczy mój świat... bo czy "miłość" może mnie jeszcze ocalić...  

więc co dalej? dokąd iść? na swoją koleżankę nie mogę liczyć, nie pomoże, widziałem, widziałem to w niej... nie wiem, nie wiem co robić...

*

nie umiem przemóc się do niektórych fajnych piosenek, zbyt dużo wspomnień... dziwie się że nadal mózg je tak kataloguje.. tak bez sensu, ale już nie próbuje się zagłębiać w zrozumienie tego...

/65/ nie rańmy się, bo nowych ran na każdy dzień wystarczy nam...

niech mi ktoś odpowie... po jaką cholerę, pewne osoby piszą, a po kilku wiadomościach przepadają jak kamień w wodzie... człowiek postanawia w końcu spróbować być miłym, ale po co, no po ki chuj...? i tak zbyt długo wyczekiwałem jakiejkolwiek odpowiedzi... skoro i tak wszystko pryśnie jak mydlana bańka...
wkurzyło mnie to... tak jakby... ale bardziej z powodu kilku słów... może to szczegół... ale pewne rzeczy można tylko powiedzieć, i tylko po dłuższej znajomości... a może to ja już przez to wszystko co się stało, źle podchodzę do ludzi... trudno się mówi... najwyżej w ogóle przestane odpisywać na wiadomości...
znów mi przykro i znów czuję się oszukany... nic nowego... :(

***

"ja" z bloga to "ja" najbliższe prawdy... "ja" ze "znajomymi", to ten "wesoły" chłopak... "ja" poznający drugą osobę, to ten "ja", którego najlepiej omijać szerokim łukiem... niestety tak się popsułem...

czy ten "mój" "kotek" nie jest uroczy? xD trochę mi nie wyszedł, ale śliczny jest :D i szkoda, że jest tylko rysunkiem xD od kiedy go narysowałem leżał sobie na stercie wszystkich papierów... ale jak na niego zerkam to od razu mi się uśmiech maluje na twarzy...

dość mam tej błędnej gramatyki..., i nie prędko doczekam się tych magicznych wirusów, które będą to leczyć... skoro nie będzie już takiej osoby jak On, to niepotrzebnie będę się męczyć, próbując zaakceptować tą błędną gramatykę... stanę sobie z boku i będę patrzeć na "czyjeś" "kocham" beze mnie...

czekam teraz na obronę... i w chuj czasu... na rozmyślania... no tak już robi się jasno za oknem... eh...