sobota, 30 sierpnia 2014

zakochaj się w warszawie xD czy jakoś tak xD

uuuuhuuuu xD
kocham warszawę, za takie dni i chwile jak dziś xD
za ludzi spotkanych przez przypadek,
i za wszystkie słowa, które dziś padły,
a pojechałem tylko odebrać kolegę z pracy xD

mimo, że kocham kogoś innego,
usłyszeć coś takiego od chłopaka
jest miłe, urocze, rzekłbym, że jest kochany ;P

szkoda, że ten wieczór się tak szybko skończył
będzie kolejny po pewnie jeszcze nie raz po niego pojadę xD

gdyby nie koleżanka, która w końcu została do czwartej pewnie sam bym tak wrócił xD
ale umówiliśmy się wcześniej xD i dupa, wracałem sam xD

chociaż przez ten jeden moment było dobrze :P


jutro mi przejdzie dobry humor... i znów wróci niewyśnione marzenie i niespełniona nadzieja...


piątek, 29 sierpnia 2014

wszystko po trochu I

warszawa zachodnia, pamiętam stąd do Niego jechałem...
mijam tę/tą (kurcze nigdy nie wiem jak ma być poprawnie ;p ) stację po raz ostatni...
miałem mieszkać tam gdzie On, ale chyba by mnie ukatrupił...
i weź wytłumacz koledze czemu nie chcesz tam mieszkać... oj mocno zmyślałem, wiem, że nie uwierzył,
ale przecież mu nie powiem, że przez chłopaka...
a teraz tak myślę, że powinienem mieć to w dupie, mijałby mnie najwyżej codziennie na przystanku i co z tego...? ja go nie obchodzę, to czemu On miałby mnie obchodzić...?
"bo Go kochasz?" - taa, wiem...

a Małego Księcia kocham dalej, tak czuję... trochę źle, bo stoję w miejscu a to do niczego dobrego nie prowadzi...

 i nowa historyjka się zaczęła...
i w co ja się znów pcham...
ciekawe dokąd mnie zaprowadzi ;P albo może nas? xD
nieee, dla kogoś będę tylko oparciem..
oj ktoś się rozczaruje...
oj już mi go szkoda :(

jeszcze miesiąc i się ogarnę xD
wprawię się w to życie w warszawie

a Mały szkoda, że Go nie ma..., chciałbym, żeby był :(
i najchętniej oddam resztę życia, by wrócił...

piątek, 22 sierpnia 2014

i łap mnie, i chroń mnie, i trwaj przy mnie...



"Wcześnie przyszedłeś miły
Za szybko
Jeszcze nie zdążyłam się calutka naprawić
Jeszcze nie potrafię sobą
Tutaj być
Bo jeszcze kilka razy muszę się wywalić"

 "jest dobrze?" a co to znaczy...?
cieszę się, że na popołudnia mam do pracy...
przynajmniej te chore bezsenne noce odsypiam rano,
padając trupem na łóżko o 6...
kolejna "noc" i 3 godziny snu...
jak długo jeszcze?

spadam..., w otchłań bez dna...
spadam... 
potrzebuję Cię...
potrzebuję Cię, Mały Książę...
bo ile może trwać tak w stagnacji...

odrzuciłem propozycje pracy w szkole...
źle zrobiłem... była by chociaż spokojna praca...
a nie zapieprz do 22,
zresztą mam cyrograf na miesiąc...
wątpię, żeby zaczekali...
chyba, że łącząc dwie...
ale to już za późno...
od kiedy pamiętam, chciałem uczyć w szkole,
ale póki z Małym się nie uporządkuje... swojego życia nie naprawię...

wszystko za wcześnie wszystko za źle...
i co mi zostało?

tęsknie, pracuje, tęsknie, nie sypiam, tęsknie,
i ciągle jest źle...

a najgorsze jest to że nigdy to się nie zmieni...
i ta myśl..., znów przynosi łzy...

niedziela, 17 sierpnia 2014

nadzieja?

nie było Cię, i tak byś nie przyszedł...

decyzje, konsekwencje...
nie wierzę, że wszystko było "przez przypadek"
przypadki nie istnieją...
i miłość już nie ma..

szkoda, wszystko się sypię...
TY - wiesz jak we mnie rozbudzić poczucie winy...
i tak czuję się bardzo źle...
wygrałeś...

stanę z boku, będę patrzeć jak odchodzisz...
jak lustro życia rozpada się na milion kawałków...
umieram jeszcze jeden raz...
znowu sam...

czekam... jestem...będę i znów czekam...
może kiedyś się wyśpię...

"spróbuj powiedzieć to
nim uwierzysz że
nie warto mówić [...]
spróbuj uczynić gest
nim uwierzysz, że
nic nie warto robić "

17 sierpnia

Mały Książę, będę czekać...
dziś, o 17, park przy stadionie, wodospad

przyjdź proszę...

i tak po nocach spać nie mogę...

piątek, 15 sierpnia 2014

say something

nie pomyślałem... po prostu chciałem tam być...
i znów było nie tak...
wszystko muszę zawsze zepsuć...

nigdy długo nie umiałem się na kogoś złościć... zawsze starałem się załagodzić sytuacji...
może nie umiem zrozumieć, gdy ktoś powtarza "nienawidzę Cię",
gdy widać, że druga osoba się stara, i mimo tego, że zrobiła by wszystko, żeby chodź trochę to załagodzić
i zmienia się nic...
żadne przepraszam nie pomaga... chociaż szczere i z serca...
ja nie przepraszam... więc jeśli już - to na prawdę znaczy dużo...

nie wiem czemu mnie tak nienawidzisz...
popełniam błędy jak każdy...
ale chociaż potrafię się do nich przyznać...
i mówię często, to czego nie myślę...
[często dlatego, że wszyscy tego ode mnie oczekują...]

nawet nie dajesz mi szansy powiedzieć jak było...
i nic nie powiesz, i nie wiem co jest nie tak...

i taki szczęśliwy przy Tobie byłem...

a tyle czasu poświęciłem, byłem na każde Twoje "zawołanie"...
ile nerwów zjadłem, na tych niektórych Twoich "akcjach"...
zależało mi... mocniej niż Tobie kiedykolwiek...
i dalej mi zależy [i tu jest problem...
bo pewnie jeszcze długo...]

[...]

i tak gdyby się dało cofnąć czas...
ten jeden raz, wszystko zrobiłbym inaczej...

[...]

będę czekać nawet kilka lat,
i tak spokoju nie odzyskam jeśli dalej będzie tak...
może z czasem już nie będziesz mnie nienawidził...

środa, 13 sierpnia 2014

i nic i tyle

i nie jest dobrze...

i tak nie wrócę do "domu"
prędzej skończy się to wszystko źle...
bardzo źle...
ale kurwa nie wrócę..., nie, nie, nie...
nie po to tyle kilometrów zostało pokonanych
nie po to by kurwa wracać...
nie po to... ;(

a Mały Książę....?
czemu musi mi kurwa zależeć na kimś kto ma mnie w dupie...
[no tak, kurwa, ktoś musiał swoje pięć groszy wtrącić...
a ja muszę za to cierpieć...]
dlaczego, kurwa, dlaczego?

***

nie wiem czemu wszystko musi zwalić się zawsze w jeden dzień...

tu też nie znajdę miejsca dla Ciebie...

i ludzie... ja nie wiem... czemu to tak trudno zrozumieć, że nikogo teraz nie chcę... piszę jak byk, że nie szukam związku i niczego takiego... no i rozmowa jest dotąd aż dojdzie do tego tematu...

jest mi tylko samotnie... i nikogo więcej oprócz osoby, która przy mnie będzie nie potrzebuję...
zresztą kurwa po co mi związek, który dla mnie nie będzie nic znaczył...?

***

i jeszcze gratis jak na złość i nową pracę muszę znaleźć, i nowe mieszkanie... kurwa mać...

wtorek, 12 sierpnia 2014

zanim pójdę...

"nie tak! bo nie wiadomo skąd zawieje wiatr..."

nie tak i znów nie tak...
i wszystko jest nie tak...
i znów milion myśli, bo "na wyciągnięcie ręki..."
ale to nie prawda... bo jest dalej niż mógłbym przypuszczać...

"przyszedłem trochę gruby i trochę niemłody"
ale bądź -- to ujmie mi lat
"przyniosłem książkę w ramach drugiej nagrody
jak mnie nie wpuścisz poczytam przy drzwiach"

próbuję nie myśleć... próbuję...
ale to nie tak... nie tak... NIE TAK...
i w pracy książki, wszędzie książki...
i ciągle mi się przypomina...

tak mocno tęsknie... już *****
tyle ludzi... i co...? nic, jak nie tak...
i jak? i dalej? czy wspak?
czy w piach... ?

i dalej nie tak....
a praca... - nie wyrabiam,
to nie dla mnie... nie dla mnie...

a ludzie - szkoda słów...
może innym razem..., a może nigdy już...

i oddałbym resztę życia, za jeden tylko dzień...
znów tęsknie tak mocno, mocno tęsknie...

"wpuść mnie, bo skonam.
przecież na piętrze, licho światło się tli,
jak kot będę czekał uchylonych okien czy drzwi..."

"i keep on asking the gods above to send my love back to me
oh please let these days and weeks
pass by so quickly
nobody suffers like I do
nobody else, oh no
nobody suffers like I do"

niedziela, 10 sierpnia 2014

stacja Warszawa III

smutna i nuda niedziela...
jakoś nie umiem się tu odnaleźć...
wszystko nie tak...
i park jakiś nie taki...


eh, sklep, potem "spacer" po mieście...
nic mi się nie chce... :(
jutro do pracy na 6.00

 i tak w kółko...

:(

piątek, 8 sierpnia 2014

stacja Warszawa II


zawsze chciałem poznać Twoja mamę,
małe "marzenie"...
i ja gdzieś na drugim krańcu "świata"...
przez przypadek, którego przypadkiem chciałem uniknąć...
choć całą drogę myślałem, że fajnie by było...
a gdy już się stało, spanikowałem...
przeproś swoją mamę, bo źle i nie tak...
i wiesz... - to byłem ja....
chodź nie po to tam przyjechałem...

"powieki są po to, żeby nie patrzeć
jak odchodzisz na zawsze..."

sobota, 2 sierpnia 2014

stacja Warszawa

"kochanie, nie wiem
dlaczego właśnie tak Cię kocham
może to jest ta droga
którą bóg stworzył dla mnie na ten dzień"

nie wierzę - jeden dzień i wszystko stanęło na głowie...
już się pakuję...
dobrze, niech będzie już dobrze, tylko dobrze...
wiem, gdzie najpierw się udam...

piątek, 1 sierpnia 2014

Ty jesteś moje wszystko...

kiedy zaczęło się to nasze bycie razem, strach był pierwszą rzeczą, jaką czułem otwierając oczy i ostatnią co czułem zasypiając. najpierw bojąc się, że nigdy nie będziesz mój, potem bojąc się odrzucenia, a potem to już bałem się, że przestaniesz być moim, dla mnie i przy mnie, bałem się, że okażesz się snem, koszmarem i zjawą... 
przestałeś być moim... już tak dawno...

siedząc na moście, obserwując zachód słońca, odżyło jedno ze wspomnień... 
szedłeś po murku, ja obok chodnikiem, w stronę zachodzącego słońca...
17 sierpień... dwa lata temu... wtedy już wiedziałem, że kocham, że mocno kocham... 

nie pamiętam co robiłem, gdy powiedziałeś, że odchodzisz... ulżyło mi... przecież,  przecież wszyscy chcieli właśnie taki finał..., a ,a potem ogarnął mnie smutek...

za niektóre błędy trzeba słono zapłacić... odszedł... nie było większej ceny...

mówcie co chcecie, uważajcie co chcecie... ale ja kochałem Małego Księcia, wtedy kochałem Go tak mocno... i jeszcze długo potem...

Piotrek, tak, tak było mu na imię... a co mi pozostało...? kilka zdjęć, i kilka jego których nie tchnie czas... ale to już nie On... te kilka wierszy, kilka biletów, "rysunek", i prezent, którego nigdy ode mnie nie dostał... głęboko zagrzebany pod stertą starych moim rysunków - kiedyś go komuś oddam, tylko pozbędę się dedykacji...

nie chcę już nikogo... obiecałem sobie - nigdy więcej "kocham", i nigdy z nikim już nie będę...
tak zatrzymam Go przy sobie...
w moim sercu na zawsze...
a ja zawsze będę sam... czekając... na cud :'(
czekam...

nie raz zatrzymałem się, gdy uderzała mnie nęcąca myśl o samobójstwie. tabletki, popite szklanką wody, usnąć i nie obudzić się więcej. zakrwawiona podłoga w łazience, gdy tnę żyletką mocno, głęboko. olśniony łatwością rozwiązania – nie musiałbym wstawać codziennie od nowa, codziennie udowadniać sobie i światu, że potrafię bez ciebie żyć, że żyć bez ciebie chcę – uśmiecham się nawet leciutko, zdziwiony, że wcześniej nie pomyślałem...
ale wciąż ratowała mnie nadzieja, że On tam gdzieś jest, że może znów los splecie nasze dłonie...

nawet ten blog, żeby, chciałem żeby wiedział, że... że wszystko nie tak... a potem nawet to straciło sens... gdy próbowałem pokazać, że potrafiłem żyć bez Niego, by udowodnić wszystkim, że tak jest... a po cichu, gdy nikt nie widział, topiłem smutki w wódce, rycząc całymi nocami...
i czytałem to co pisał...
cieszę się, że pisze...
i po cichu, modlę się do mojego boga, żeby Wszystko mu się udało... to czego chce, to  czego pragnie...

czasami pytam siebie, a może już gwiazd: gdzie jesteś?
gdzie jesteś Mały Książę...?
albo krzyczę patrząc w czarne niebo...
i wiem, że nikt nie odpowie...
nikt...

tak mocno bałem się, że Go nie będzie... i nie ma Go...
i już niczego się nie boję...

"(...) ty jesteś moje wszystko. jesteś moim strachem, bólem i moją obawą, jesteś moim niewyśnionym marzeniem i niespełnionym szczęściem. jesteś moją tragedią rozbitego w kawałki, kruchego szczęścia i moim fatalnym porankiem, gdy znów zatnę się żyletką. jesteś, byłeś – nie będzie cię."

tak bardzo chcę... by to nie był koniec...
tak bardzo chcę wierzyć, że to jeszcze nie koniec...
tak bardzo...




***

czas się pożegnać, to wszystko było dla Niego, i na wszystko przyszedł koniec...
a mój wyjazd...? nie wiem czy mam jeszcze na to siłę... nie mam siły by żyć... i żeby jeszcze to życie zmienić... może tym razem, może dowiem się w końcu co jest po drugiej stronie... ja już na prawdę nie mam siły... i jeszcze, tak mocno go nie ma...