wtorek, 30 września 2014

near the end...

czemu wszystko pieprzy się w jednym momencie?
jest dobrze, a nagle źle... chwile później wszystko się wali...
nie ma nic...

praca... chyba to byłoby na tyle...
nawet nie wiem czy mam iść jutro...
pewnie mnie zwolnią i zabiorą wrześniową pensję...
praca za grosze i za dużo odpowiedzialności...
za głupotę innych... i moje przeoczenie...

mieszkanie... znów się muszę przeprowadzić...
właściciela wkurwiają sąsiedzi...
a ja znów od początku...
a może to już koniec...?

3 dni soczewki... myślałem, że przepadły...
przypadkiem nie...

Mały Książę mi się śnił...
wyprowadzał się...
tylko nie wiem czy z mojego życia... czy...
tęsknie... płaczę...

i jest on - marna podróba Małego...
czemu nie...
nie kocham go...
ale to nie problem powiedzieć, że tak...
nie problem powiedzieć tak będę z Tobą na zawsze...
już nic nie czuję...
a zasady...
nie mogę mieć wszystkiego w jednej osobie, to po co zasady...

spadam...
coraz bliżej dna...
a może już jestem na dnie...?

ciąć się nożem to jeszcze nie próbowałem..



"How I wish, how I wish
you were here"