czwartek, 30 października 2014

ten jeden raz bądź blisko mnie...

nie wiem, nie wiem, nie wiem...

próbuję poukładać swoje życie... czym mocniej próbuję, mocniej rozpada się na kawałki...

"Wiem, że masz na głowie tyle ważnych spraw"

tęsknota za Małym Księciem - po raz kolejny przekracza granicę absurd, nie wiem co czuję...

czy kogokolwiek, kiedykolwiek jeszcze pokocham?

chcę, chcę, by ten jeden raz był blisko mnie... chciałbym, znów się uśmiechnąć, być szczęśliwym jak wtedy gdy był...

bo już dużo, słonych popłynęło łez...





"Ten jeden raz zatrzymaj się
Ten jeden raz stań tuż obok mnie
Dziś czuję, że brak mi sił
Ten jeden raz bądź blisko mnie
Poczuć mi daj, że to wszystko ma sens
Dziś wiem, że brak mi sił"


nic do nikogo nie czuję, nikt mi się nie podoba... a to do  czego pcha samotność jest puste... leżąc obok drugiej osoby i nie czuć nic...
a potem godzinę przesiedzieć pod prysznicem i ryczeć...
wszystkie spotkania się tak kończą...

czy gdzieś tam jest jeszcze ktoś taki jak On, ktoś kto by mnie pokochał...

zastanawia mnie jakie to uczucie być blisko Niego, bardzo blisko, bliżej niż na wyciągnięcie ręki... wyobraźnia szaleje... uczucia też...

"Nie widuję Cię, lecz wiem, że jesteś tam"

z chłopaków tylko go kochałem, na prawdę kochałem, pokochałem...

tylko Mały Książę budził we mnie pożądanie... miłość... szczęście... wydaje mi się, że mógłbym tylko z nim być na zawsze... żaden chłopak inny tak na mnie nie działał... i chyba nie jestem gejem... nic nie wiem, nic nie rozumiem... zgubiłem się... warszawa... 

jak jest szczęśliwy... niech płacę za to swoim szczęściem..
bo nigdy już los nie splącze naszych dróg...

"Dzisiaj proszę Cię
Ten jeden raz zatrzymaj się
Ten jeden raz stań tuż obok mnie"


jutro na nowym lokum, po prostu się uchleje...
znów zapijanie tęsknoty...

- za życie co już nic nie znaczy, nic nie jest warte...
  za świat bez miłości i szczęścia...
- wznieśmy toas
- do dna...!

sobota, 25 października 2014

as the rush comes...


Mały Książę...
potrzebuję Cię...
 bo gdybym już Cię nigdy nie zobaczył....
[...]

7 dni..., nie wiem co będzie...
nie mam siły, chęci...
szczęścia...
to już koniec?
 


czwartek, 23 października 2014

don't forget me, I beg...

upadki bolą...
upadłem kolejny raz..., kolejny raz muszę zaczynać wszystko od początku...
praca, mieszkanie...
to już drugi raz od czasu przyjazdu  do warszawy... za często, za szybko...
myślałem nawet by rzucić to wszystko i wrócić do domu...
a nawet przez chwilę - ściskając mocno żyletkę - że... mocniej, że...
i... i uwolnię się do tego...
życia...
a los jak na złość, przez przypadek podsunął mi jego zdjęcie... --

zastanawiam się co do Niego czuję...
nie wiem, ale...
wciąż bywam w tych miejscach gdzie był ze mną, wciąż o Nim śnię, a gdy jestem z kimś, wyobrażam sobie, że to On...

-- jest lepiej, może jeszcze nie będzie tak jak chcę, ale dziś dzięki temu, że wiem, że TU jest, że patrzymy na te samo nocne niebo - jakoś daję radę...

-- i na chwilę jest dobrze... --

***

myślałem, miałem nadzieję, że gdy kogoś pokocham to ze wzajemnością, a miłość mojego życia, okazała się mnie nie kochać...

ciężko szukać kogoś, gdy serce mówi to nie On..., ciężko okłamywać siebie, że można tak żyć..., że można kogoś oszukiwać... -- i myślę o Nim --

-- na chwilę jest lepiej --

***

jeszcze żyję --
może kiedyś znajdę kogoś takiego jak On
kogoś kto przywróci we mnie radość...

chciałbym, żeby tu był...
nawet jeśli miałbym za to zapłacić wysoką cenę...

chciałbym spędzić z Nim jeszcze jeden normalny dzień...
chodź miałbym za to oddać resztę życia...

***

to nie ja to nie ten sam ja... Mały Książę mnie  zmienił, miłość mnie zmieniła...
kiedyś potrafiłem zauroczyć się byle kim, a dziś już drugi rok, a ja na siłę próbuję być dla kogoś, nie czując nic...
inaczej nie będzie...
nie będzie...

jest ktoś, cieszę się z tego że jest?? - nie wiem, ale jedno wiem na pewno... gdy kolejny raz przytuli się do mnie, ja wrócę do dnia, gdy tulił mnie Mały Książę...


***

to ja, to Ty -
  strzępki wspomnień... to MY... -
    "Mały Książę, gdzie jesteś?" --
pytam gwiazd

spadłeś z Nieba - 
  lepszy czas, to nadzieja? --
byłem sam...

a mój świat -
  jeszcze raz potargał wiatr --
jestem sam...

to Ty, to ja -
  strzępki wspomnień... to MY... -
    Mały Książę - na chwilę... --
gdzie jesteś...?



środa, 22 października 2014

crossroads

"miszcz pierwszego planu. kiedyś, dawno temu. bo jak się jest młodszym to wszystko się bardziej układa."

znów na rozdrożu..
wszystko od początku...

brak pracy...
brak mieszkania...
i nowy miesiąc na karku...
tym razem chyba już nie dam rady...

najchętniej złapie żyletkę
i oznaczę dwie równoległe kreski...
dość... powoli dość...
ciężko...


poniedziałek, 20 października 2014

paradokslana cisza...

to ja...
to byłem ja...
ja sprzed Małego Księcia...
sprzed ponad 2 lat...
zanim wszystko się zaczęło...

a dziś brakuje mi chęci na mały uśmiech...

brakuje mi chęci by być sobą, po co?
skoro życie to pasmo samych porażek...

to ja..., ja? jeszcze ja? już dawno nie ja...

dość mam pustych wieczorów... czekania na cud...
cud? ale czego chce? Małego Księcia?

"bo mam ochotę się z Tobą spotkać. przytulić się do Ciebie. pocałować Cię. i powiedzieć na ucho jak bardzo za Tobą tęsknię, gdy Cię przy mnie nie ma."

stoję w miejscu....


a miało być tak pięknie, ale nie jest, ba i wątpię, żeby było, i znów stoję w miejscu, tak bardzo przerażony tym wszystkim co mnie otacza, boję się jutra, bo nie czuję spokoju... - to tyle słowem wstępu. chyba się już przyzwyczaiłem do braku towarzystwa..., choć czuję jakąś niedefiniowalną pustkę, gdzieś tam na dnie serca, jeszcze mojego...

***

przy każdym kroku potrafię przeoczyć ważny szczegół, a potem patrzę jak wszystko się wali, jak każdy kamień, który podtrzymywał tą konkretną część większego "planu", spada, spada w przepaść smutku i samotności, widzę jak szybuje w dół, coraz szybciej, a osiągając koniec swej drogi, roztrzaskuje się w drobny pył. nie ma, nie ma już nic... patrzę, jak wszystko wokół mnie umiera, a można było siedzieć cicho, udawać, że to inne życie to tylko wymysł, ICH - nie mój, że to nie jest we mnie, że to nie ja, że "ja" jest normalne... żałuje, że nie jest, i nie żałuje, że jest... choć walałbym, żeby nie było... byłoby prościej... jak prościej? - dużo... -- a dziś wszystko jest bez głębszego sensu, puste, bez "ja", kiedyś każde zdarzenie miało sens, miało powód, reakcje i akcje, które mu towarzyszyły, dokądś zmierzały, a dziś nie mają sensu, donikąd nie podążają, nie wywołują reakcji, nie są wywołane przez jakąś akcję, istnieją jako samodzielne byty, są przypadkowe, nie poukładane, bez wspólnych zależności... -- gdzie się podziała wiara w to co nad nami czuwa? kiedykolwiek była? co trzeba komuś zrobić by przestał wierzyć? co powiedzieć? - nie wiem, ale wiem, że otworzyć komuś oczy na szary świat, jest źle... w końcu stajemy się odpowiedzialni za to co oswoiliśmy - jak mawiał Lis - nie jest dobrze i nigdy nie będzie, nie może...

Mały Książę... gdzie jesteś....?

środa, 15 października 2014

bo nadzieję dając ci, fałszywy klejnot dał...

"idziesz wiecznie sam
i już nic nie zmieni się
poza tym, że raz jest za
raz przed tobą twój cień
los cię w drogę pchnął

i ukradkiem drwiąc się śmiał
bo nadzieję dając Ci
fałszywy klejnot dał


szczęśliwej drogi już czas
mapę życia w sercu masz
jesteś jak młody ptak
głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go"



when the angels die...

smutna baśń...
proste słowa, ale ciągle mi ich brak...
znów zapada ciemność...

warszawa mi nie służy...
ale ludzie tu to kurwy...
nikogo normalnego...

i nikogo jak Mały Książę...

wciąż te same miejsca,
ciągle nowi ludzie...
chociaż przez chwilę próbuję udawać, że to On...
i że On jest tam ze mną...

i anioły umierają...
umiera nadzieja...
znów pocięte ręce...
i znów łzy płynące po policzku...
i znów przez miasto, wśród ludzi...
ale już mnie nie obchodziło, czy ktoś widzi...

nie czekam, że wróci...
dawno już Go nie ma...
i nie ma sensu...
bo nie mam po co się już męczyć...
nie ma już nic...

i patrze, ale tam nie zmienia się nic,
od dwóch miesięcy nic... poradnik...
tak jakby nic się nie działo,
ale to nie prawda...

tęsknie, chodź robię wszystko by zapomnieć
już nie chcę, chcę na chwilę móc go zobaczyć...
i znów bo tylko On dla mnie się liczy...
Tylko On... już nie mam po co okłamywać siebie, że jest inaczej...

"Wyglądałem Cię w noc ciemną,
Tracąc wiarę, powolutku"

piątek, 10 października 2014

...

i był.... i znów nie ma nikogo...
znów słowa okazały się nic nie znaczyć...

myślałem, że stanę na nogi... a w zamian mam gorzkie łzy...
i wiadomości na które nikt już nie odpowie...

dwa miesiące kłamstw...
znów mam ochotę skrócić sobie to cierpienie... raz a dobrze...

zerwać kontakt... jak pięknie...
"do następnego!" piękny uśmiech... i miły gest...
a  we mnie jedna myśl: "przecież nie będzie następnego..."

nie ma nic nie ma... został numer którego nikt nie odbierze...
i to jak ja się czuję...
jak mi źle...

kto przytuli...?
ryczę... ani Małego, ani nikogo...
wciąż spadam... :'(

czwartek, 9 października 2014

...



 


...
nienawidzę zjawiać się znikąd nieproszony
ale nie mogłem trzymać się z dala, nie mogłem tego zwalczyć
miałem nadzieję, że gdy zobaczysz moją twarz, przypomnisz sobie
że dla mnie to nie jest koniec

nieważne znajdę kogoś takiego jak Ty
nie życzę niczego innego tylko również wszystkiego najlepszego, dla ciebie
nie zapomnij mnie, błagam, będę pamiętać jak powiedziałeś
czasami miłość trwa, ale czasami zamiast tego rani 
...