poniedziałek, 28 grudnia 2015

tell me what you're gonna do to get it... I

if you wanna so bad, tell me what you're gonna do to get it...


http://cosmicwuffy.tumblr.com/
tak się zastanawiałem nad wszystkim... spotykasz nowe osoby, albo młodsze albo starsze, jedyna rzecz która wciąż się nie zmienia to seks, każdy chce seksu...

miałem zacząć od nowa, ale tak?

nieważne...
"odpuść bo historia lubi się powtarzać..."

zastanawiałem się nad wybraniem się na GDAKON, i tak mnie ciekawiło czy ktoś jeszcze miałby ochotę ;p albo się tam wybiera xD

tak trochę dla odmiany, zrobić coś innego...

Mały Książę się nie odzywa, czy to źle czy dobrze? w tym momencie to nie ważne, nic nie jest ważne...

i tak już niech będzie...
"odpuść bo historia lubi się powtarzać..." 

***

na święta zostałem w Warszawie, jakoś w tym roku nie chciałem już wysłuchiwać "standardowych komunikatów głosowych dostępnych w święta"... wiedzie o co mi chodzi xD, a teraz do sylwestra do pracy, eh... czyli za 4 godziny planowałem wstać xD tak o 6... ale chyba za ter 4 godziny to ja wstanę od biurka xD 


czwartek, 19 listopada 2015

wszystko ma swój czas... II (miłość i radość)

"wszystko ma swój czas" - miłość i radość z "pokolenia ikea" -

"jeśli więc nagle łapiesz się na tym, że więcej radości od imprezy w piątkowy wieczór, która kończy się o 5 rano, sprawi Ci położenie się w łóżku o godzinie 22 to nie jest to tetrycznie tylko zrozumienie swoich potrzeb. ja rozumiem, że obowiązująca w naszym kraju religia nie pozwala na cieszenie się życiem, bo z zasady tu na ziemi powinniśmy cierpieć a prawdziwy raj to będzie jak nas złożą dwa metry pod ziemią. ale wierzę (...) że powinniśmy dążyć do tego aby zwyczajnie bywać - tu duże słowo SZCZĘŚLIWYMI. a pierwszym elementem prowadzącym w tym kierunku jest zrozumienie co nam tak naprawdę sprawia przyjemność." 

trach... powoli pęka mój szary i nudny świat, przyszedł i czas na mnie, czas przejrzeć na oczy... zobaczyć życie trochę z innej strony... zrobić w końcu coś dla siebie...

tak... miłość... Małego Księcia kochałem, mocno kochałem, byłem wtedy taki SZCZĘŚLIWY... ale czas, ludzie, kto wie co jeszcze miało na to wpływ... wszystko się skończyło... ale dla mnie jest, jest w moim sercu, pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że nie przestałem Go kochać, kochać takim jakim był, jest... BYŁ kimś kogo zawsze szukałem, wtedy, przez ten krótki moment, był mi najbliższy, był dla mnie doskonały, wiem, że z Nim nigdy nie było by nudno... sprawiał przyjemność - jakkolwiek źle to teraz nie zabrzmiało :P (i nie zboczuchy nie o to chodzi ;P) lecz...

zostały tylko wspomnienia...



minęły 3 lata, a nawet więcej... przez ten czas dużo się zdążyło wydarzyć... może nie znalazłem sobie chłopaka, może w nikim się nie zakochałem, ale zamieszkałem z pewnym chłopakiem, tak naprawdę był to tylko "ruch do przodu", jak w szachach - przemyślany, prowadzący do wygranej, do celu... cel również był prosty... mieć kogoś kto będzie, mieć kogoś z kim stworzy się pozory rodziny...

wiem, wyrachowana i zimna kalkulacja nie sprawdziła się, coś było nie tak, czegoś brakowało... to nie sprawiało przyjemności...

"idź za marzeniami. kiedy masz to robić jak nie teraz? kiedy masz ryzykować jak nie teraz? wiem, że to niepopularne ale w życiu nie chodzi tylko o to aby zarabiać dużo banknotów, ale o to aby każdy dzień zaczynać z uśmiechem na ustach."

Mały Książę, gdy był, On przynosił uśmiech na moje usta każdego ranka...
to dzięki niemu byłem szczęśliwy... 

"unikaj ludzi, którzy cię nie szanują. (...) nie ma powodu podlizywać się komuś, kto uważa cię za gówno. dbaj o przyjaciół, jeśli masz 20 kilka lat, rozejrzyj się dookoła siebie i zobaczysz tam osoby, które mogą Ci towarzyszyć przez resztę życia."

i to samo pytania, o czym marzysz? co sprawia ci przyjemność? 
nie marzę o uganianiu się za kimś kto nie widzi we mnie niczego "przydatnego", nie marzę o kolejnym spierdalaj... 
dla mnie zawsze będzie kimś kto ma w moim sercu miejsce, i zawsze dla Niego będę i zawszę będę czekać, ale... marzę o czymś innym...

"przyjaźń wymaga dużej ilości taniego alkoholu, długich rozmów do świtu, długich wyjazdów zapchanym pociągiem, a czasami i trzymania za włosy, gdy ktoś rzyga do kibla. w miarę upływu czasu coraz trudniej będzie Ci poznawać kogoś nowego, bo będziesz się zamykać na takie doznania, staniesz się coraz bardziej cyniczny/a i podejrzliwy/a. nie będziesz w stanie się już otworzyć, tak jak to było kiedy ma się 17 lat." 

właśnie tego mi brakuje, długich rozmów o wszystkim do świtu w asyście procentów, wyjazdów bardziej nieprzemyślanych, pociągiem tu i tam... z czasem jest trudniej... rzekłbym, że dziś już jest to prawie niemożliwe... niemożliwe by kogoś poznać... kogoś z kim można dzielić marzenia i czerpać przyjemność z tych samych rzeczy, tych dziwnych, tych mniej i tych zwykłych... by próbować, bo jak śmiesznie może z boku wyglądać nawet głupi podryw... 
tego wszystkiego tak strasznie mi brakuje...

"tym samym przechodzimy do kolejnego punktu: bądź dzieckiem. przejdź się na plac zabaw. usiądź sobie na ławce. i popatrz na koty, które się tam bawią. widzisz ich spontaniczność? widzisz ich ciekawość świata? widzisz ich szczerość? (...) w życiu dajemy się powoli zabijać przez konwenanse, długą listę rzeczy, których nie wolno i nie wypada. znajdź więc w sobie osobę jaką byłeś/aś w wieku siedmiu lat. wreszcie na koniec zwiąż się z osobą z którą lubisz spędzać czas. to proste. związki stworzone tylko na przyciąganiu fizycznym i dobrym rżnięciu wypalają się strasznie szybko. i druga rzecz: ta osoba, z którą będziesz musi się bać tego, że może Cię stracić. my ludzie jesteśmy tak skonstruowani, że dbamy tylko o to co może nam uciec. właśnie ucieka nam życie."

piękne prawda? minęło ponad 3 lata zanim wróciłem do życia, zanim przejrzałem na oczy, kolejne lata zmarnowane, a On wolał uganiać się za kimś kto Go zdradzał... może to mi otworzyło oczy, może nasze ostatnie rozmowy... a może coś złego wisi w powietrzu... 

życie rozbiło się na dwie części - czas spróbować wykorzystać tę szansę, może nie znajdę kogoś z kim będę dzielić marzenia, czerpać radość z każdej chwili, ale będę wiedział, że próbowałem... wiem, czego mi brakuję, wiem czego pragnę, brakuje tylko drugiej osoby, by zabłysnęło znów światełko nadziei...

ktoś mi ostatnio wypominał, że zachowuje się jak dziecko, tak Mały Książę, bo tylko to ratuje... 

***

Napisałem kilka lat temu teksty dla Ciebie
Nie miałem odwagi, żeby po prostu Ci powiedzieć
Napisałem więc wiersz dając Ci sto procent siebie
Byłem pewien, że świat dla nas kręcić się będzie 
Wierzyłem w nas nawet, gdy cały świat był temu przeciw.
byłem obok Ciebie, gdy płakałeś przez Niego.
Dać chciałem Ci wszystko nie widziałeś tego.
Byłem zawsze, a jednak nigdy na poważnie
Nie traktowałeś mnie 
chciałem być jednym z Twoich marzeń.
Nie ma nas i nigdy nas nie było.
Teraz wiem, że jak bardzo bym nie pragnął 
wiem, i tak nigdy nas nie będzie.
To jest pewne tego nigdy mieć nie będę.

wszystko ma swój czas... I (praca, praca, praca)

"tik, tak, mija czas, nic się nie zmienia, życie upłynie w oczekiwaniu na... przelew" - tak, to cytat z tekstu, który wpadł mi w łapki, zaraz po fragmencie książki "pokolenie ikea"... od czego się zaczęło? oczywiście od Małego Księcia...

wyjazd do domu zmusił mnie do pewnych przemyśleń - już sam w sobie, a raczej to co go poprzedziło... rzecz krótko ujmując unikam ludzi z powodu... lub jego brak... to nieistotne... zamroczony chęcią ucieczki z Warszawy, dużo nie myśląc skorzystałem z opcji na którą raczej bym się nie odważył, skorzystałem z blablacar, dla niektórych nic specjalnego, dla mnie raczej opcja "ok, ale nie skorzystam", ta mała i w zasadzie nieistotna, wręcz błaha rzecz, ruszyła lawinę myśli... coś było nie tak, coś nie pasowało w utartym schemacie mojego nudnego i szarego życia...

w ŁAPKI wpadły mi dwa teksty "pokolenie oczekujących na przelew" i ten ciekawszy "pokolenie ikea"...

maszyna ruszyła... trybiki nieustanie pracowały, para buchała... w pewnym momencie zrodziła się myśl, myśl targana wiatrem, deszczem i dymem z papierosa - przebłysk... niedowierzanie... "marnuję życie..."

przyjrzałem się sobie... przytyłem w dużym przybliżeniu 30kg, przestałem w ogóle jakkolwiek o siebie dbać... wieczory mijały pod znakiem, dołującej muzyki, papierosów i litrami lejącego się alkoholu...

cały czas uganiałem się za pracą, cały czas była na pierwszym miejscu, praca, więcej pracy, a potem czekanie... "a potem rzeczywistość, już po lekturze umowy rzednie minka, ale wiadomo - umowy (...) są umowne, papier musi się zgadzać, scenariusz i reżyseria Okhił Khaidow, a życie i tak toczy się swoim torem i jest mniej zabawne niż sitcomy z Bennym Hillem. warunki wykonania zadania, kręcenie nosem, popraweczki i włola. dochodzimy do meritum. oczekiwanie na przelew. termin jest dokładnie określony w umowie. 30 dni. ale tylko parzystych, nie licząc wtorków, śród i poniedziałków, świąt państwowych, okresu przeziębień i przesileń. no daj spokój bądź człowiekiem. tik, tak mija czas (...)"

trudno bywa, fatum lub po prostu zwykły pech... użerasz się z pracą, a oni nawet przelewy na czas nie zrobią... "wir przeciwności (...) złośliwy niesłowny zleceniodawca, i biedna agencja, która przeoczyła jakoś te 64 maile z zapytaniem, mimo, że do momentu zakończenia współpracy, pisała jak zakochany nastolatek, pytając co słychać, i że pięknie wyglądam. boże (...) ile koszmarów doświadczyłem, kiedy już oko udało mi się przymknąć, że numer konta nie ten, że księgowa zgrywuska lubi się droczyć, że ją na urlopie komary i dzikie węże żywcem ze skóry obdzierają i nie daj boże przedłuży wakacje o L4. potem dorosłem. do tego, że to oni powinny się martwić, czy aby ich nie spotkam. z natury spokojny ze mnie człowiek, no chyba, że się wk..."

wszystko się ułożyło - szczęście? może przypadek, chociaż w tym miesiącu nie mogę narzekać na brak funduszy...

podsumowując - koniec ze stawianiem pracy na pierwszym miejscu... i tak nikt tego nie dostrzega, widzi się tylko błędy... jak nie ta praca to inna... :)

ciąg dalszy nastąpi... za chwilę :p

środa, 11 listopada 2015


Pokochaj mnie i zostań jeszcze chwilę.
Pokochaj mnie, chcę w sobie czuć motyle.
Pokochaj mnie, niech wszyscy to zobaczą.
Pokochaj mnie, niech inne serca płaczą.


wtorek, 27 października 2015

powiedz czy chcesz być w niej trochę więcej...

"Przez ciebie już nie zasnę
Nie zdążę obudzić się
Zgubiłem wyobraźnię
Cisza zabrała sen"

"Ty żyjesz w tej piosence
Tylko tyle mam
Oddaję ci przestrzeń
Powiedz czy chcesz
Być w niej trochę więcej"


"Bez ciebie stoję w miejscu
Popycham tylko wiatr"



poniedziałek, 26 października 2015

gdy wszystko znaczy nic -
nie jest dobrze czy nie jest źle? pustka
i pytania bez odpowiedzi...
nie wiem - 

tęsknota...? nostalgia...? -
echo wczorajszych wspomnień?
śmieje się.. -
wszyscy biegną - szczury
na tonącym okręcie życia
biegną za szczęściem?, miłością?, karierą?
stoję, patrzę w przeszłość...
nikt nie czeka...

piszesz... każde słowo pełne jadu...
tak mocno mnie nienawidzisz?
za słowo "kocham"...?
że byłem...?
że walczyłem dla Ciebie...?
za błędy...?
jestem tylko człowiekiem...
chociaż obyło się bez spierdalaj...

i tak co złe to ja...




zostań... niech wszystko będzie jak dawniej...

poniedziałek, 5 października 2015

magiczne pudełko...


magiczne pudełko - zamknięty świat..
praca, dom, dom, praca.
to samo, tak samo -
minął już rok.
jestem Tu...
czekam...

tęsknie,
tęsknie,
tęsknie!
tak mocno...

wszystko się zmienia -
nic się nie zmienia...
rzuciłem pracę,
znalazłem pracę,
3 dni,
dobrze poszło? - źle wybrałem...?
tak szybko - za szybko...

nowa miłość -
stara miłość...
historia lubi się powtarzać -
Pan Kubuś Puchatek, i Mały Książę...
końcem końców
obyło się bez spierdalaj...
to koniec?

tęsknie,
tęsknie,
tęsknie...

kiedy znowu Cię zobaczę...?
w zamkniętym pudełku brakuje już tlenu.
duszę się rzeczywistością.
świat wiruje - źle się czuje.
dom, praca, praca, dom...
czekam... -
"Brak nowych wiadomości."

szkarłatna stróżka...
nowy tor wytycza...

świat klaunów - tchu złapać trudno...
sny mieszają w głowie!

kolejny wieczór - pytanie - gdzie jestem?
magiczny proszek - wiruje świat...


***

ratunku! RATUNKU!...
 3 lata  40 dni 12 godzin 30 minut... tic, tak, tic, tak...

piątek, 4 września 2015

"Żyj spokojnie, niech Ci się wiedzie
i nie rozmawiajmy dzisiaj bo nie wiem co mam powiedzieć
zadzwoń do mnie za kilka lat
ja na pewno nie zapomnę jak pozmieniałaś mój świat..."

"samotność to chyba mój najgorszy wróg, bo nawet gdy nie jestem sam to czuję ją znów..."

kochałem Twój uśmiech, kochałem patrzeć w Twoje oczy, kochałem radość którą dawałeś, kochałem Twój głoś,  kochałem nasze rozmowy, kochałem to w jaki sposób mnie przytulałeś..., pokazałeś kawałek mnie, którego bez Ciebie bym nie odkrył... uczyniłeś mnie najszczęśliwszą osobą na świecie...
"Przyjdź do mnie nocą i siądź obok przy zgaszonym świetle… Witam w moim piekle, gdzie wszystkie myśli i wspomnienia są silniejsze..."

"Tylko Ty znasz mnie lepiej niż inni razem wzięci,
chce spędzić z Tobą życie lecz Tobie brakuje chęci."

"Nie ma ludzi idealnych, ale można być idealnym dla kogoś, kto kocha Cie pomimo Twych wad."

"Mamy dobę internetu, telefonii komórkowej. Nie wierzę w brak czasu na odezwanie się, albo brak sposobu na odezwanie się. Jeśli komuś zależy to zawsze znajdzie sposób. Nawet gołębia."

"I wiesz co? Ja dalej tu jestem i czekam na Ciebie."

"Przyjdź do mnie kiedyś, przyjdziesz? Otwierając drzwi udam zaskoczenie, chociaż przecież czekam od tak dawna."


"Ktoś mnie zranił mocno i widziałem piekło,
Które przysłoniło mi całe świata piękno
Chciałem to naprawić i znowu źle trafiłem
Więc nie dziw się, że mogę być zimnym skurwysynem…"

"Brak mi chyba kogoś, kto zaspany wyjdzie z łóżka poszukać mnie, znajdzie tu, na werandzie i powie zgorszony: “Gdzie łazisz? W całym łóżku Cię nie ma! Nie mogę bez Ciebie spać!"



poniedziałek, 3 sierpnia 2015

so far away... and no love...


znów czas na zmiany... chyba czas by pożegnać warszawę...
z Małym Księciem... cóż chyba tu już nic się nie zmieni...
czas się poddać... czas na koniec bez happy end'u...

rozmowa kwalifikacyjna była poraszką... ale z drugiej strony nie chciałem tam pracować...

i nie wiem czemu wciaż przyciągam najgorszych ludzi, znikąd znów wredne wiadomości, ale skąd, kto... po co... za co?

bez pomysłu, co daje...
wrocław, a może londyn...

sobota, 4 lipca 2015

no more...

Serce jak kryształ czyste, rozpadło się....
Na kawałków dziesięć tysięcy
I runął w przepaść
Świat kolorowy.....dziecięcy......
I płacze ziemia i niebo się łzami zalewa
Bo już nie będzie życia,
Bo śmierć swoje żniwa zbiera.

Byłeś kochany, lecz za mało
Chciałeś powietrza, lecz Twe serce drżało....
Nikt nie rozumiał Twojego istnienia
I nawet w tej chwili nie chcą przebaczenia

Zawzięci, brudni, z robactwem w swej duszy
Niczego nie kochają i nic ich nie wzruszy!
Chcą czystej rasy, lecz sami nie znają
Tego co czyste, bo zło w sercach mają.

I dusza moja w łzach teraz broczy
I Twoja matka wypłakuje oczy
I wszyscy ludzie z umysłem otwartym
Płaczą, bo wiedzą ile byleś warty.

Twój spokój zakłóci już tylko wspomnienie
I Anioła Stróża ciężkie westchnienie
Że nie dotrzymał obietnicy swojej
I nie tulił w swych skrzydłach
W chwili śmierci Twojej.......

Tak dla mnie i dla innych wielu
Będziesz niewinnym symbolem
Mój mały Przyjacielu..............


~Małgorzata Łuba
 
Hilden
4.07.2015.

piątek, 15 maja 2015

co z tego gdy nie ma kogo kochać...

minęło 1001 dni... szkoda, że wszystko potoczyło się tą drogą...owszem Warszawa była celem, może bardziej środkiem do osiągnięcia celu...
zawsze liczył się tylko Mały Książę..., ale...


jedyny plus Warszaw to praca... dostałem podwyżkę... teraz to mnie stać nawet na wynajem całego mieszkania i jeszcze zostanie na całkiem dobre życie...
ale to nic, co z pieniędzy,
gdy nie ma kogo kochać...?



wtorek, 21 kwietnia 2015

cienie w deszczu... (cz. 4)

jak ktoś kiedyś dobrze powiedział... od miłości do nienawiści jest jeden krok..
jak ktoś kiedyś dobrze powiedział... nóż w plecy wbije Ci przyjaciel nie wróg...,
 a życie spierdoli Ci ktoś kto był najbliżej...
ale prawda zawsze wygra, czas ją wywlec na światło dzienne...
i pewnych ludzi nie warto szanować...

ludzie są tępi.. i głupi - zdecydowana większość... nie mam szczęścia do ludzi...
niektórych uważasz, za inteligentnych - a okazują się być po prostu idiotami...
nienawidzę ludzi, którzy oczerniają innych...
zagrajmy...

czasami warto mieć diabła po swojej stronie...
niż mieć za wroga...


nadchodzi burza - proszę mocno się trzymać  - 
cienie pojawiły się w deszczu, wychodzą demony... -
już nic nie będzie takie same...
oj nic... ^^. będzie gorąco :)

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

if (true is not true) then... (cz. 3)

i tak po raz kolejny Mały Książę się odezwał...
po raz kolejny kazał mi spierdalać...
po raz kolejny za wszystko winą obarczył mnie...

"jest mi teraz trudno. bo wiesz jak jest. Ty wiesz dlaczego tak jest. i nic z tym nie robisz...."  

próbuje poskładać to życie z niekompletnych i zniszczonych klocków, życie bez przyszłości i jutra..., życie szare i mdłe...
dni mijają na przekór... beze mnie... stoję z boku, daleko... i nie mieszam się w Jego świat...
tęsknie, i tęsknie za "normalnością"...

i... - trach!, poukładane klocki walą się jak domino, jeden za drugim..., znów napisał, znów każe mi spierdalać... znów wszystko moja wina...

a za co tym razem?

pisze, żeby bardziej mnie dopić? pisze, żeby dopchnąć mnie do krawędzi przepaści...? zniszczyć to co już dawno zniszczył? czy w końcu chce żeby się zabił...?
już jestem martwy - jestem sam, bardziej zabić już mnie się nie da...
[i podobno to ze mną jest coś nie tak... -.-]

"... obcej osoby ..." - i pisze to ktoś, kto mówił do mnie Kotku, pisze ktoś kto przez prawie rok, pisał i chciał pisać, po tym jak wszystko się waliło... pisze to ktoś kto jest/był moim całym światem... pisze to ktoś kto przepędził chmury i pokazał słońce... pisze to ktoś kto dla mnie jest/był najważniejszy...

prawie mnie zabił... prawie dosłownie...

zrobiłem błąd dawno temu... pozwoliłem by tak wszystko się potoczyło... już tego nie zmienię... żałuję...
choć czy kiedykolwiek mi za to wybaczy? czy kiedykolwiek będzie "normalnie" - "cześć, co tam?" - czy jutro kiedykolwiek nadejdzie...?

pozwól się "kochać"
choćby śmiesznie
głupim wierszem
pozwól się kochać
choćby ukradkiem
muskając Twą dłoń
przypadkiem
pozwól przed złem
w ciepłym uścisku
schować Cię
i nawet gdy
nie ma już nic...
nie zatrzaskuj serca drzwi
moje Serce, moje Życie
Ty...

czekam...

i po raz kolejny zacznę układać nowy świat...
przez łzy -
z tych bardziej niekompletnych i bardziej zniszczonych klocków...
świat bez przyszłości i jutra...
świat przesiąknięty szarością...
świat, który znów się rozpadnie...

piątek, 10 kwietnia 2015

...i nikt inny do niej nie pasuje (cz.2)

po raz ostatni... i pierwszy za razem...

"nie ma lepszego jutra, nie ma jutra - dla Niego umarłem, dla mnie umarł cały świat..."

kiedyś dawno temu zauroczyła mnie pewna książka, pewien "Mały Książę", wtedy jeszcze zwykły poetycki obraz, wymarzona doskonałość... nierealny On...
marzenia przesiąkły do rzeczywistości, zderzając się z smutnym chociaż spokojnym "teraz"...
i umknęły pozostawiając po sobie jedynie zrujnowane, puste "jutro"...
jutro, które nigdy nie nadeszło...
jestem gdzieś między "dziś", a "wczoraj"...
próbuję się wydostać ze starych obietnic niespełnionej miłości...
bez skutku...
ludzie przemijają, nikt nie potrafi załatać poszarpanej dziury smutku bez dna...
miłość dogorywa...
umieram, by kolejny raz zacząć "dziś"...
obudzić się i zasnąć...
monotonne dni... 
ja...
"O tak wszyscy się zebrali
kapela gra pod osłoną gwiazd
jestem sam i czekam aż się zjawi
w zasięgu mym oczu twoich blask
więc chodź dłużej tak nie mogę
czekać tu na Ciebie całą noc
więc chodź pokaż mi te drogę
gdyż boje się wykonać pierwszy krok"

snuje się między ludźmi, jak zjawa z wczorajszego snu..., obraz kogoś kto nigdy nie istniał...
bezcelowa wędrówka... w czarno-białym świecie...
tu...
szaleje burza... - świeciło słońce... tak piękne... - tak dawno, na chwilę...
trzecia zbliża się wiosna... szara wiosna...

jest tylko dziś, które nigdy się nie skończy... jutro nie istnieje... nie ma przyszłości...
przyszłość bez... nie istnieje...
a ja pragnę już tylko śmierci..

chciałbym tylko, żeby ty był, żebym mógł znów go zobaczyć... porozmawiać, być po prostu obok...
pewnie nie poznałby mnie  na ulicy... a ja wszędzie Go widzę i wszędzie Go nie ma...
czekam... dalej patrząc z daleka na Jego świat...


sobota, 4 kwietnia 2015

pozwól się kochać - dziura w moim sercu ma Twój kształt...

nie wiem co mnie skłoniło, by zajrzeć na Jego blog...
może tęsknota, która rośnie we mnie od poniedziałku...
może to, że na święta znów wróciłem do domu...
a może... niespełniona miłość...
może...

"pozwól się kochać
choćby śmiesznie
głupim wierszem
pozwól się kochać
choćby ukradkiem
muskając Twą dłoń
przypadkiem
pozwól przed złem
w ciepłym uścisku
schować Cię
i nawet gdy
nie ma już nic...
nie zatrzaskuj serca drzwi
moje Serce, moje Życie
Ty..."

ale od początku...

poniedziałek... (w zasadzie było po północy...)
zmęczony położyłem się spać... z dziwną pustką w sercu... znów mi się śnił... był starszy, spotkał mnie na mieście, rozmawialiśmy... zabrał na przejażdżkę samochodem, przytulił... tak jakby minęło kilkanaście lat... dużo lat... eh, straszne są te 2 lata, 7 miesi..., 15 godzin... (i coraz ciszej by już nikt nie słyszał..., że jeszcze liczę... na cud i czas...)

wtorek kolejny sen... powtórka równa się tęsknocie...

środa, czwartek - praca... gdybym nie przesiadywał w niej po 12 godzin dawno już pewnie bym wpadł w kojoną depresję...
teraz tą bez pana P.
(do 3 gapiąc się w sufit... zmęczenie...., i tak cały czas...)
znów czeka mnie przeprowadzka... pomysł z zamieszkaniem z tym chłopakiem  był tylko porażką i kiepskim krokiem... miłości nie było, i nie będzie....
bo nocą marzyłem, być z kimś innym...

i piątek - z mieszanymi uczuciami jadę do domu... i chcę, i muszę, i zerkam na Jego świat... przez pryzmat szklanego ekranu... i na chwilę się uśmiecham... śmieję się...
i wybucham płaczem... jadąc autobusem...
tęsknota zwycięża, nie pierwszy, nie ostatni raz...

a dalej...?

świat w wyblakłych kolorach... uciekam wzrokiem od ludzi, siadam przy okiem,  najdalej... "budując mur" torbą z książkami... mój świat to praca, brak znajomych... sam, nic nie jest lepiej, tak jest... tak się stało... gdy odszedł Mały Książę... straciłem chęć do życia i wszystko się rozpadło...
już nawet nie wiem co to znaczy dobrze się bawić...

a do szczęścia, by znów zacząć żyć, potrzebny jest mi tylko chłopak taki jak P.
w zasadzie to chyba tylko on... :((

***

tak bardzo chciałbym by wrócił... bo już dłużej walczyć nie umie...
ale pewnie nigdy mi nie wybaczy... mnie... a w zasadzie mojej głupoty...
nie rozumiem :(((

***

i tak trochę z innej beczki: dla szczęśliwych razem...



sobota, 21 lutego 2015

o krok...

pojechałem do domu odpocząć...
już nawet to nie pomaga...

***

znów o krok by upaść...
psychiczne wykończony... uciekam sam przed sobą...
ale myśli daleko uciec nie pozwalą...
wciąż biegnę przed siebie...
biegnę donikąd...

walczę sam z sobą... brakuje mi Małego Księcia...
znów...
i gubię krok...
budzę się gdzieś między dziś a wczoraj...
wciąż na tej samej stacji...
a tory prowadzą donikąd...

natłok myśli,
i każda rwie w inną stronę...
patrzę na wszystko z boku...
i we wszystkim uczestniczę...
powoli rozpada się rzeczywistość...

i krzyczę...
wzywam pomocy...
i nikt nie słyszy...
zapadła ciemność...
i widzę... to Mały Książę...
i wiem, to nie On, to niemożliwe...
budzę się...
to tylko szara rzeczywistość...

***
"Boom clap
The sound in my heart
The beat goes on and on and on and on and
Boom clap
You make me feel good
Come on to me come on to me now
Boom clap
The sound in my heart
The beat goes on and on and on and on and
Boom clap
You make me feel good
Come on to me come on to me now"

piątek, 13 lutego 2015

to tylko wiatr...

"pocałuj mnie..."
innych słów brak...
innych marzeń...

to ukucie w sercu, przez przypadek... i zerkam znów na zdjęcie...
Mały Książę...

jest jak jest... tęsknie...

nic się nie zmieni...
przeprowadziłem się i mieszkam z chłopakiem, to nie miłość, ale pan P. i tak nigdy nie wróci... więc wszystko mi jedno... mam pracę i tam spędzam większość czasu...
i jeżdżę do domu by powspominać, wszystko tam się przecież zaczęło...

w pracy szybko dostałem podwyżkę, od maja dostanę projekt pod opiekę :P kierownik projektu ładnie :P, szybko idzie... chyba dobrze... z jednego zrezygnowałem... bo tak trochę za szybko...

chciałbym jeszcze raz się zakochać, jeszcze raz przeżyć to co Mały Książę mi dał... kiedyś wszystko było takie kolorowe...

... wróć ...