poniedziałek, 3 sierpnia 2015

so far away... and no love...


znów czas na zmiany... chyba czas by pożegnać warszawę...
z Małym Księciem... cóż chyba tu już nic się nie zmieni...
czas się poddać... czas na koniec bez happy end'u...

rozmowa kwalifikacyjna była poraszką... ale z drugiej strony nie chciałem tam pracować...

i nie wiem czemu wciaż przyciągam najgorszych ludzi, znikąd znów wredne wiadomości, ale skąd, kto... po co... za co?

bez pomysłu, co daje...
wrocław, a może londyn...