piątek, 3 czerwca 2016

zanim (na prawdę) odejdziesz...


kiedy szukam Cię myślami,
a tobie to obojętne.

będę jasnym światłem,
gdy zapragniesz słońca.


mógłbym być na wynajem,
chłopcem do towarzystwa,

a gdy odpłyniesz daleko,
będę jak cicha przystań.


zanim odejdziesz ja
będę przy Tobie, a
gdy zechcesz ze mną być,
po prostu przyjdź.




i najlepszego - nie zapomniałem - to w końcu osiemnastka...

niedziela, 29 maja 2016

one more time

czas nieubłaganie płynie...
niedługo minie cztery lata...
i drugi rok mojego mieszkania w Warszawie...
nieubłaganie starzeje się...

zmieniam mieszkanie, zmieniam pracę, zaczynam wszystko od nowa, jeszcze raz...
i jednej rzeczy nie umiem zmienić...

siedzę we wnęce okna obserwując śpiące miasto nocą... zastanawiając się co robi Mały Książę...
myśli biegają z kąta w kąt...
tęsknie...
nie wiem, wszystkie moje jakiekolwiek próby naprawy?, raczej próby powiedzenia przepraszam? spełzły na niczym,
czy na prawdę chciałem tak dużo  - by był?
życie...
delikatny zimny wiatr... rozwiewa mi delikatnie włosy...
myśli... obrazy... wesoły ze swoim chłopakiem? szczęśliwy...,  trudno tak... obrazy...
czasami kładąc się spać, zanim przyjdzie sen...
jest na wyciągniecie ręki, obcy, ale blisko... innym razem wesoły, uśmiechnięty...
dziwne rozmowy, które nigdy nie miały miejsca...
i przychodzi sen..., odchodzi...

kocha się tylko raz... nie w tym rzecz..., czasu nie cofnę... szkoda, albo i nie...  mam nauczkę, nie walczyłem... albo czy walcząc coś by się zmieniło? mam nauczkę...
chciałbym zacząć żyć..., znów poczuć szczęście, by wszystko nie kończyło się na ośmiu godzinach pracy... by wracając do domu był ktoś kogo kocham... tylko u introwertyków tak to nie działa... jedyna miłość... czy może jedna...
mijają dni, pogłębia się tylko tęsknota...
pustka...

i z drugiej strony jest życie... nie dostrzegałem wszystkiego, ale to nie zmienia faktu, i nie trzeba być ideałem, ... kocha się za nić... a cierpi za wszystko...

***

najgorsze są powroty...

ludzie sobie nie wybaczają... czy to jest na prawdę takie trudne...? wczoraj, dostałem bardzo miłą wiadomość od starego znajomego... nigdy nie wybaczyłem mu tego co kiedyś zrobił, nigdy do wczoraj... napisał tylko, że cieszy się, że jestem mimo tego co zrobił...

ludzie mówią, że czas leczy rany... to gówno prawda, bo teraz już wiem, co mają na myśli. z czasem można pogodzić się z tym co nas spotkało. możne nawet wymazać te mniej bolesne wspomnienia, bo najgorszych rzeczy raczej nie da się zapomnieć. chcę wierzyć, że to co działo się przez kilka ostatnich lat w moim życiu miało jakiś sens i że właśnie tak miało być...

kiedy widzimy, że ziemia pęka pod naszymi stopami i każdy kolejny krok zdaje się być jedynie sposobem na pogorszenie sytuacji, należy kroki te wykonywać szybko i stanowczo (chyba, że stoisz na lodzie - wtedy mało się ruszaj i drzyj mordę póki ktoś Ci nie pomoże)...

życie jest chujowe... jest lepiej? nawet jeśli czasami coś idzie nie tak, nawet jeśli częściej niż czasami coś idzie nie po mojej myśli... wiem, że wstanę, kiedy upadnę, i to bez niczyjej pomocy...

ale tęsknie, tak mocno tęsknię... a najgorsze jest to, że pewnie nigdy Go nie będzie...


"I saw that you were perfect
and so I loved you. Then I
saw that you were not perfect
and I loved you even more..."

piątek, 20 maja 2016

kończy się tydzień, nie ma nadziei, że następny coś jeszcze zmieni...

Kończy się tydzień, nie ma nadziei
Że następny coś jeszcze zmieni
Złość jest niedobra gdy z tobą stoję
Gdy ciebię widzę, gdy ciebie czuję
Kończy się rok i słuchaj słowa
By zacząć to wszystko od nowa
Obejrzyj to sobie, sam sobie odpowiedz

Sam sobie odpowiedz...

I czy tego chcesz, czy o to chodzi
Bym w złości tu przychodził
Porównaj to z resztą, wybierz wartość największą
Ja chciałbym zobaczyć to wszystko raz jeszcze
Raz jeszcze to wszystko zobaczyć ja chciałbym
Porównaj to z resztą, wybierz drogę najlepszą

Jak to jest, gdy wchodzisz w moją głowę
Co tutaj jest typowe, z tobą jest od nowa
Porównaj to z nami, czarnych słońc milionami
Czy warto jest, czy warte to wszystko
By czynić upadek
Porównaj to z resztą, wybierz drogę najlepszą

A w mojej głowie słońc milionami
Karuzela nocy lśni
Na niej jesteśmy sami
Ja i ty..
.


P.

piątek, 13 maja 2016

i wanna...

bezsenne noce...
i sterta myśli, przed którymi udaje mi się uciec w dzień...
tęsknie...
i obrazy w roli główne z Małym Księciem przeplatane smutkiem...
i mija czas...
patrzę przez okno -...
i widzę jak dobrze mija mu życie beze mnie...

zapomnieć... to już chyba nie możliwe... - ale bardziej to nie chce...
i wszystko się sypie...
z tygodnia na tydzień jest coraz gorzej...
wszystko mnie przestało obchodzić..., dawno już tak nie było... i wyjazd poszedł w odstawkę...
nie chce... "tu jest moje szczęście"
nie żyję... snuje się jak cień...
nie ma szczęścia i nie ma miłości...

trzeba było się nie zakochać, w ostateczności nikogo nie słuchać...

jestem tu, w tej pieprzonej warszawie, jestem, przyjechałem tylko przez Niego...

i mam swoje piekło na ziemi... w oparach absurdalnej nie-miłości...

znowu pójdę bez snu do pracy....

wybacz mi...


"I wanna fuck you hard
I wanna feel you deep
I wanna rock your body
I wanna taste you sweet
I wanna fuck you hard
I wanna feel you deep
I wanna ah, ah
I wanna ah, ah
Love me or hate me
Bet you wanna fuck me
My love is unrestricted
You know you wanna lick this
I'm stronger than the strongest shit you've ever had
You mix em' all together now and still be twice as bad"

poniedziałek, 9 maja 2016

...

baby, please, please, don't leave me.
:D



Da da da da

wtorek, 26 kwietnia 2016

everloving...

"to twój przemoknięty do cna, gwiezdną rosą nowy bóg…"


"Mamy dobę internetu, telefonii komórkowej. Nie wierzę w brak czasu na odezwanie się, albo brak sposobu na odezwanie się. Jeśli komuś zależy to zawsze znajdzie sposób. Nawet gołębia."

"Zdarzyłem się Tobie. Ludzie czasem zdarzają się sobie. Oszukujemy się, że mamy nad tym władzę. To nieprawda. Zdarzamy się sobie. Tak. Zdarzyłeś się mi. I boję się, że możesz zdarzyć się komuś innemu."

"Pamiętam jeszcze jak mi pierwszy raz powiedziałeś, że mnie kochasz?"

"Łapałeś za rękę i
trzymałeś jak szczęście,
dziś nawet nie wiem czy
pamiętasz kim jestem..."

"Powiedz, czego ci nie umiem dać?"


"jeśli chcesz możesz przyjść, kupić wino, zostać na noc"

"Nie chcę związku, chcę wpadać do Ciebie raz na jakiś czas, posłuchać o prozaicznych, codziennych sprawach, pograć w gry wideo, nic nie mówić innym o tej pokręconej relacji, być wolnym, ale jednak Twój, Ty wolny, ale jednak mój. A pewnego dnia po prostu nie wyjdę. Zatrzymasz mnie pod kołdrą, za rękę, nadgarstek czy co tam, i prześpimy jeszcze trochę, szkołę, ważne spotkania, innych ludzi. Obudzimy się inni, uświadomieni, że z tego może wyjść coś dobrego. Zjemy śniadanie. Zawiążę Ci krawat i zapnę marynarkę."
A, "Płaczę. Idę ulicą i płaczę. Łzy mi wchodzą do ust. A taki byłem wesoły nie tak dawno, tak sobie szedłem w podskokach wesoło. A teraz płaczę. Cały brzuch mi się trzęsie od płaczu."
"Łatwiej jest pierdolnąć drzwiami niż próbować uratować związek. Łatwiej rozpalić pożar i nawzajem się ranić niż przebaczyć sobie wszystko choćby w oczach ze łzami."

"Jest, jak jest.
Tak ma być.
Tak wyszło.
Chciałem, by było inaczej.
Można sobie chcieć.
Chcieć zawsze można.
Nikt tego nie zabrania.
Nikt za to nie płaci."

"Tęsknie za nim i to słaba sprawa a nie mam już nawet z kim o tym pogadać"

"Mam zamiar się upić. Dzisiaj. Na wskroś chcę być nie trzeźwy. Chcę też kurwa mieć Cię obok. Z dwóch rzeczy tylko jedna jest możliwa. Zgadnij, która."

"Kieliszki w górę za tych, którzy nie potrafili nas pokochać.
Butelki w górę za to, że my mimo to ich nadal kochamy."

"Piję za Ciebie za Twoją przyszłość,
mogliśmy wszystko
szkoda, że nam nie wyszło..."

 




"Tylko Ty znasz mnie lepiej niż inni razem wzięci, 
chce spędzić z Tobą życie lecz Tobie brakuje chęci."

niedziela, 24 kwietnia 2016

po prostu doćś...

mam po prostu już dość...
myśli i uczuć tak ze sobą sprzecznych...

chciałbym z Nim spędzić trochę czasu...
i sam już nie wiem czemu mówię "nie"...

może niech wszystko, zdarzy się powoli inaczej...

psychicznie wysiadam... po raz kolejny...
hermetyczny mętlik... i prośby, które głucho uderzają o ścianę...
czy to na prawdę tak dużo? tak dużo "chce"?

tylko chce się krzyczeć... "pomocy!..."
wróć bo dłużej już nie mogę...


środa, 20 kwietnia 2016

131. przystanek: Londyn

Some say love is a burning thing
That it makes a fiery ring
Oh but I know love as a fading thing
Just as fickle as a feather in a stream

stacja Warszawa, wracając do starej notki - przyjechałem do Warszawy tylko dla pana P. i bardziej dokładniej by spróbować wszystko naprawić...

mam za złe wszystkim którzy się w to wmieszali, dziś mogło by być inaczej...

powoli zbliża się koniec drugiego rok mojego pobyty tutaj... zmieniło się mało, i nie to co chciałem ...

See, honey, I saw love. You see, it came to me
It put its face up to my face so I could see
Yeah then I saw love disfigure me
Into something I am not recognizing

moja wielka miłość się nie zdarzy... może nawet więcej niż miłość, wrzące uczucia, które swojego spełnienia się nie doczekają... więc nic mnie już tu nie trzyma...

dziwnie wiedzieć, że to już koniec, że, zostawi się to co się kocha... 
czas zrobić krok? kolejny krok... bo tylko to ratuje...

wyjeżdżam do Londynu... to tylko przystanek przesiadkowy, ale od czegoś trzeba zacząć...
póki co tylko "na krótko" - ale... jeśli się ułoży zostanę tam... a później w świat...


See, the cage, it called. I said, "Come on in"
I will not open myself up this way again
You will not see me fall, nor see me struggle to stand
To be acknowledge by some touch from his gnarled hands
You see, the cage, it called. I said, "Come on in"
I will not open myself up this way again

miłości moja wielka... chyba dalej Cię kocham...
w końcu ode mnie "odpoczniesz" ...

nie będzie happy endu... - bynajmniej nie dla mnie...

So some say love is a burning thing
That it makes a fiery ring
Oh but I know love as a caging thing
Just a killer come to call from some awful dream
You just stand there in the glass looking at me...
And if I was free...

(tęsknię, tęsknie, tęsknie, znów się upijam, noc młoda i długa, a jutro tylko praca...)

 

smutno... :( 
"(czego bym chciał dla Ciebie? byś znalazł kogoś to pokocha Cię całym sercem)"

sobota, 26 marca 2016

list do P. - gwiazdy spadają... (II)

"jestem taki sam
jak każdy kto kocha
gwiazdy spadają zostawcie mnie"

głęboka noc... chciało by się rzec - "głęboka listopadowa noc..."
"zimno i szaro za oknem... i ciepłe myśli..."
nie mogę spać...
myślę, myślę o Tobie...

milczymy..., nie... to ja milczę...
unikam odpowiedzi, kłamię - "nie"
odpowiedz brzmi "tak"
zawsze brzmiała "tak"

"tak" mocno nie chcę się do tego przyznać...

szczerość... - nie - lepiej gdy kłamię, nie...

i głupi sposób na szczerość... - wtedy czuję, to co dawno ukryłem przed światem...

głupi sposób na szczerość... - tak bardzo chciałbym, abyś był obok....

tak bardzo chciałbym by wszystko było inaczej...
gwiazdy spadają...


poniedziałek, 7 marca 2016

oh, boy, you stand by me - I'm forever yours faithfully

ubrać w słowa... uczucia, nadzieje - sztuka trudna...
cóż mi więcej pozostało...? - prócz patrzenia na panoramę kładącego się spać miasta...
smutno... zimno... i dołująca muzyka w tle...

Highway run
Into the midnight sun
Wheels go round and round
You're on my mind

nie wiem, nie wiem czemu tak kurczowo trzymam się myśli, że to nie koniec, że nie taki los był nam pisany... beztroski i wesoły, a później przychodzi spotkać się z twardą wybrukowaną rzeczywistością, w ostateczności oberwać zamykanymi drzwiami w autobusie...

Restless hearts
Sleep alone tonight
Sending all my love
Along the wire

tak często opatulony w koc i uzbrojony w niemałą ilość procentów siadam we wnęce okna, wpatrzony w to znienawidzone miasto... jestem tu, przyjechałem tylko dla Niego...
tak często myślę - co robi... z kim próbuje układać puzzle wspólnego życie... czy o mnie pamięta...
coraz częściej w półmroku kryję się przed dniem jutrzejszym - bo przecież nic się nie zmieni...
cóż mi więcej pozostało...?

Oh, boy, you stand by me
I'm forever yours
Faithfully

 --
 - może mogłoby być inaczej, ale nie w taki sposób, tak zapomnij ...
 - bo czy Twoim obietnicą można ufać?
 - najwyżej nic się nie zmieni...
 --

tęsknota już dawno przeżarła moje serce... powoli zmienia się w głaz... czasami śnię o nim...
od dłuższego czasu już mnie nie poznaje... tak obcy...
a kiedyś tak mi bliski... mi....

może tak zawsze miało być ... smutkiem przesiąknięty świat....
tylko w filmach - happy ending...
a życie... wieczna tułaczka bez miłości...



smutno :(

czwartek, 18 lutego 2016

to czego nie ma i to co jest...

jep, godzina 21:30, a ja wciąż w pracy - czemu nie...
nikogo już nie ma,
o zgrozo najlepiej mi się wtedy programuje :P
a w tle leci sobie muzyka...
chwila wytchnienia też się przyda :3
i tak pewnie wyjdę sobie trochę przed północą...

"patrzę jak miesza się
to czego nie ma i to co jest"

kila rzeczy postanowiłem w końcu zmienić,
papierosy zamienię sobie na trochę mniej szkodliwe,
czyli na e-papierosa, może wcale mniej,
ale na pewno mniej śmierdzi,
postanowiłem w końcu wziąć się za zrzucenie zbędnych kilogramów,
trochę ich mam :P
w końcu mam swoją nową wizję ja :D

"a potem kiedy mówię wprost
milczysz i odwracasz wzrok,
chciałem raz wygrać, pozwól mi"

jednej rzeczy nie chcę zmieniać, zmienić...
chociaż czasami nie wiem co mam powiedzieć,
bo już tyle razy padła odpowiedź...
odpowiedź, której ktoś nie chce zrozumieć...

"chociaż jak syreny
budzą mnie o tobie sny
Jedno wiem na pewno
nie chciałbym bez Ciebie żyć"

i źle i nie dobrze, i kolejny krok wstecz, a może to do przodu krok...
nie chcę o tym już myśleć,
a chcę by było lepiej, by wróciło...

bo wciąż jest to co jest,  nie to czego nie ma...

"więc gryzę wargę, burzę krew
trzaskasz drzwiami a ja klnę"

sobota, 13 lutego 2016

to twój przemoknięty do cna, gwiezdną rosą nowy bóg...

i po omacku szukasz przewodnika
ocknij się patrz, to idzie on

mały emo
metr sześćdziesiąt ponad ziemią
mały emo
wszelkiej przeciętności wróg
mały emo
poznaj moce co w nim drzemią

mały emo..
to twój przemoknięty do cna, gwiezdną rosą nowy bóg...

***

127 proszę wróć...

tak, słowa i teledysk
i tak - kojarzą mi się z jedną osobą...
i... z Małym Księciem...

jutro walentynki... : (

znów po nocach nie mogę spać...  po 9 godzinach w pracy siadam do książek i próbuje zrozumieć to co czytam lub słucham muzyki, oglądam upijając się w trupa... tęsknie, nie wiem co dalej robić... wszystko jest nie tak... ale wszystko jest ok, oprócz mnie... eh.. życie... i tak bardzo bym chciał, by wrócił...
tak, marzenie ściętej głowy... 

***

pewnego wieczoru usiądę w parku na ławce, na ławce na której siedzieliśmy razem, letni ciepły wiatr rozwieje moje włosy - nad sadzawką naiwności, spacerujące pary, dla nich będę jak cień, niespełnionych obietnic, nierealny, nieobecny, będę czekać... i choćby całą noc, będę czekać, aż przysiądziesz się obok... 



środa, 27 stycznia 2016

zawsze będę (tylko) planem zapasowym?

zawsze będę (tylko) planem zapasowym?
nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie...
ale... będę zawsze... i tak w kółko...
a zegar tyka... płynie czas...
i zmian nie zapowiada nic...


Now there you go again you say
You want your freedom
Well who am I to keep you down?
It's only right that you should
Play it the way you feel it
But listen carefully to the sound
Of your loneliness


Like a heartbeat drives you mad
In the stillness of remembering what you had
And what you lost...
And what you had...
And what you lost

Thunder only happens when it's raining
Players only love you when they're playing
Boys... They will come and they will go
When the rain washes you clean you'll know
You''ll know, you'll know

piątek, 22 stycznia 2016

i give it a year III

jeśli ktoś nie oglądał - polecam, nie dlatego, że jest warta obejrzenia, bardziej dlatego, że kończy się w bardzo "nadziejo-twórczy sposób"... heh...

prawdziwa miłość, zawsze znajdzie sposób... chyba potrzebuje w to wierzyć bardziej niż zawsze - i zawsze bardziej...

nie wiem, wszystko jest jakieś złe... życie "z dnia na dzień" jest męczące, czas mija, a wszystko sączy się przez palce...

i te pytania, których nie chciałbym usłyszeć... bo na nie, nie ma jednej odpowiedzi... chcę, nie znaczy (wszystko) chcę..., i nie chcę - bo przecież nie wszystko (nie) chcę...

tak, życie - sztuka wyborów... łamać zasady, bo przecież nie wbrew woli powiedzieć tak... a może nie mówić nic... i czekać na cud, a może... to całkiem inna historia, pytania... "czy może jeszcze pokocha?" - - i tak można - w nieskończoność - okłamywać siebie... nie przyjmować rzeczywistości...

gdzieś w końcu przecież jest miłość...
i można marzyć - kiedyś wszystko się ułoży... 

"celują we mnie gromy i poluje na mnie deszcz"

***

wiem, wybrałem sobie najdłuższą drogę do "szczęścia", najpiękniejsze marzenia dawno zostawiłem na rozdrożu minionych dni, daleko za mostami chociaż jeszcze nie spalonymi - nas już nie ma, jesteśmy tylko - ja, Ty i "nasi" Oni... a jeszcze mały optymistyczny obraz rysuje się (...)... chciałbym byś był obok mnie, chciałbym oprzeć głowę na twoim ramieniu, (...), zasypiać i budzić się tam gdzie Ty... gdy po raz pierwszy i ostatni ujrzałem w twoich oczach nieprzeniknioną radość -- ale wtedy nie wiedziałem, że tak bardzo Cię kocham, nie wiedziałem, że chcę z Tobą być, nie wiedziałem - (...)

aniele mój - wróć do mnie...

***

środa, 13 stycznia 2016

long way home II

"kopię ten kamień
idąc samotnie w dół Twojej ulicy
i mury krytykują mnie za to gdzie zaszedłem"

bawi mnie obserwowanie ludzi...
pośpiech, wyścig szczurów... wygrana?
z boku nikt mnie nie widzi...
wszyscy pędzą, biegną przed siebie...
chwila nieuwagi i... sterta papierów poszybowała lekko w górę, by upaść na mokrą od śniegu ulicę...
bawi mnie młody chłopak...
ubrany typowo w krój obecnych czasów, słodki chociaż nie w moim stylu...
próbujący lekko i zgrabnie wskoczyć do tramwaju...
może podłoga była trochę za wysoko...?

"wyruszam w daleką drogę do domu
gdzie wszystko pozarastało"

i odpływam..., zamyślony - snuję się przed siebie,
życie już dawno straciło kolory...
wyjazd do Warszawy - wszystko miało się zmienić... chciałem wszystko naprawić...

kolejny stan depresyjny...
nowy rok... próbuję... próbuję żyć...
te wszystkie postanowienia...
próbuję zapomnieć...

...
tik, tac... płynie czas - 3 lata 4 miesiące 26 dni 16 godzin 18 minut... - tik, tac...
zegar w telefonie nie kłamie... coraz mniej wierzę, coraz bardziej tęsknie... umieram w sobie...

"żałuję jutra
bardziej niż dnia wczorajszego"

...
kolejny wieczór spęczony na mitingu z butelką piwa, dziś lekko tylko dwie sztuki...
kolejne pytania na które nie mam ochoty odpowiadać - "coś się stało? znów leżysz i słuchasz tej smutnej muzyki" - "gram, nie widzisz?" - czarny ekran telefonu tym razem nie pomaga... kłamstwo zostało przemilczane...
już sam nie wiem, chyba czekam... czekam na wiadomość, która nigdy nie nadejdzie...

miting z butelką piwa, i pewnie by się na tym nie skończyło...
czasami dla odmiany ze szklanką whisky, w ostateczności szklanka wódki też nie jest zła...

kolejna bezsenna noc, spędzona na rozpamiętywaniu... "dlaczego kurwa tak musiało się stać?"
panorama miasta - widok z okna pogłębia tylko stan pustki...
mokro, zimno, szaro...


"pamiętasz ten plac
gdzie zwykliśmy się całować?
i deszcz obmywał nasze sekretne usta"

...
tęsknota, coraz bardziej przestaję wierzyć, że cokolwiek można "naprawić", Mały Książę staje się tak samo nie-realny jak w książce... a tęsknota - przestaje być mierzalna....

"nikogo nie ma w domu
i czuję się zagubiony wewnątrz
zegar odmierza
ile zostało czasu
gdy jesteś samotny
łatwo jest się zawahać
jak dziewczyna, która słucha jak jej serce się łamie"

...
chciałbym, żeby tu był, po prostu był...
może wszystko było by prostsze... może...
może chociaż jedna jedyna rzecz dała by mi spokój...

...
szykuję plan ucieczki... plan, ucieczki, od, siebie...