środa, 27 stycznia 2016

zawsze będę (tylko) planem zapasowym?

zawsze będę (tylko) planem zapasowym?
nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie...
ale... będę zawsze... i tak w kółko...
a zegar tyka... płynie czas...
i zmian nie zapowiada nic...


Now there you go again you say
You want your freedom
Well who am I to keep you down?
It's only right that you should
Play it the way you feel it
But listen carefully to the sound
Of your loneliness


Like a heartbeat drives you mad
In the stillness of remembering what you had
And what you lost...
And what you had...
And what you lost

Thunder only happens when it's raining
Players only love you when they're playing
Boys... They will come and they will go
When the rain washes you clean you'll know
You''ll know, you'll know

piątek, 22 stycznia 2016

i give it a year III

jeśli ktoś nie oglądał - polecam, nie dlatego, że jest warta obejrzenia, bardziej dlatego, że kończy się w bardzo "nadziejo-twórczy sposób"... heh...

prawdziwa miłość, zawsze znajdzie sposób... chyba potrzebuje w to wierzyć bardziej niż zawsze - i zawsze bardziej...

nie wiem, wszystko jest jakieś złe... życie "z dnia na dzień" jest męczące, czas mija, a wszystko sączy się przez palce...

i te pytania, których nie chciałbym usłyszeć... bo na nie, nie ma jednej odpowiedzi... chcę, nie znaczy (wszystko) chcę..., i nie chcę - bo przecież nie wszystko (nie) chcę...

tak, życie - sztuka wyborów... łamać zasady, bo przecież nie wbrew woli powiedzieć tak... a może nie mówić nic... i czekać na cud, a może... to całkiem inna historia, pytania... "czy może jeszcze pokocha?" - - i tak można - w nieskończoność - okłamywać siebie... nie przyjmować rzeczywistości...

gdzieś w końcu przecież jest miłość...
i można marzyć - kiedyś wszystko się ułoży... 

"celują we mnie gromy i poluje na mnie deszcz"

***

wiem, wybrałem sobie najdłuższą drogę do "szczęścia", najpiękniejsze marzenia dawno zostawiłem na rozdrożu minionych dni, daleko za mostami chociaż jeszcze nie spalonymi - nas już nie ma, jesteśmy tylko - ja, Ty i "nasi" Oni... a jeszcze mały optymistyczny obraz rysuje się (...)... chciałbym byś był obok mnie, chciałbym oprzeć głowę na twoim ramieniu, (...), zasypiać i budzić się tam gdzie Ty... gdy po raz pierwszy i ostatni ujrzałem w twoich oczach nieprzeniknioną radość -- ale wtedy nie wiedziałem, że tak bardzo Cię kocham, nie wiedziałem, że chcę z Tobą być, nie wiedziałem - (...)

aniele mój - wróć do mnie...

***

środa, 13 stycznia 2016

long way home II

"kopię ten kamień
idąc samotnie w dół Twojej ulicy
i mury krytykują mnie za to gdzie zaszedłem"

bawi mnie obserwowanie ludzi...
pośpiech, wyścig szczurów... wygrana?
z boku nikt mnie nie widzi...
wszyscy pędzą, biegną przed siebie...
chwila nieuwagi i... sterta papierów poszybowała lekko w górę, by upaść na mokrą od śniegu ulicę...
bawi mnie młody chłopak...
ubrany typowo w krój obecnych czasów, słodki chociaż nie w moim stylu...
próbujący lekko i zgrabnie wskoczyć do tramwaju...
może podłoga była trochę za wysoko...?

"wyruszam w daleką drogę do domu
gdzie wszystko pozarastało"

i odpływam..., zamyślony - snuję się przed siebie,
życie już dawno straciło kolory...
wyjazd do Warszawy - wszystko miało się zmienić... chciałem wszystko naprawić...

kolejny stan depresyjny...
nowy rok... próbuję... próbuję żyć...
te wszystkie postanowienia...
próbuję zapomnieć...

...
tik, tac... płynie czas - 3 lata 4 miesiące 26 dni 16 godzin 18 minut... - tik, tac...
zegar w telefonie nie kłamie... coraz mniej wierzę, coraz bardziej tęsknie... umieram w sobie...

"żałuję jutra
bardziej niż dnia wczorajszego"

...
kolejny wieczór spęczony na mitingu z butelką piwa, dziś lekko tylko dwie sztuki...
kolejne pytania na które nie mam ochoty odpowiadać - "coś się stało? znów leżysz i słuchasz tej smutnej muzyki" - "gram, nie widzisz?" - czarny ekran telefonu tym razem nie pomaga... kłamstwo zostało przemilczane...
już sam nie wiem, chyba czekam... czekam na wiadomość, która nigdy nie nadejdzie...

miting z butelką piwa, i pewnie by się na tym nie skończyło...
czasami dla odmiany ze szklanką whisky, w ostateczności szklanka wódki też nie jest zła...

kolejna bezsenna noc, spędzona na rozpamiętywaniu... "dlaczego kurwa tak musiało się stać?"
panorama miasta - widok z okna pogłębia tylko stan pustki...
mokro, zimno, szaro...


"pamiętasz ten plac
gdzie zwykliśmy się całować?
i deszcz obmywał nasze sekretne usta"

...
tęsknota, coraz bardziej przestaję wierzyć, że cokolwiek można "naprawić", Mały Książę staje się tak samo nie-realny jak w książce... a tęsknota - przestaje być mierzalna....

"nikogo nie ma w domu
i czuję się zagubiony wewnątrz
zegar odmierza
ile zostało czasu
gdy jesteś samotny
łatwo jest się zawahać
jak dziewczyna, która słucha jak jej serce się łamie"

...
chciałbym, żeby tu był, po prostu był...
może wszystko było by prostsze... może...
może chociaż jedna jedyna rzecz dała by mi spokój...

...
szykuję plan ucieczki... plan, ucieczki, od, siebie...