czwartek, 18 lutego 2016

to czego nie ma i to co jest...

jep, godzina 21:30, a ja wciąż w pracy - czemu nie...
nikogo już nie ma,
o zgrozo najlepiej mi się wtedy programuje :P
a w tle leci sobie muzyka...
chwila wytchnienia też się przyda :3
i tak pewnie wyjdę sobie trochę przed północą...

"patrzę jak miesza się
to czego nie ma i to co jest"

kila rzeczy postanowiłem w końcu zmienić,
papierosy zamienię sobie na trochę mniej szkodliwe,
czyli na e-papierosa, może wcale mniej,
ale na pewno mniej śmierdzi,
postanowiłem w końcu wziąć się za zrzucenie zbędnych kilogramów,
trochę ich mam :P
w końcu mam swoją nową wizję ja :D

"a potem kiedy mówię wprost
milczysz i odwracasz wzrok,
chciałem raz wygrać, pozwól mi"

jednej rzeczy nie chcę zmieniać, zmienić...
chociaż czasami nie wiem co mam powiedzieć,
bo już tyle razy padła odpowiedź...
odpowiedź, której ktoś nie chce zrozumieć...

"chociaż jak syreny
budzą mnie o tobie sny
Jedno wiem na pewno
nie chciałbym bez Ciebie żyć"

i źle i nie dobrze, i kolejny krok wstecz, a może to do przodu krok...
nie chcę o tym już myśleć,
a chcę by było lepiej, by wróciło...

bo wciąż jest to co jest,  nie to czego nie ma...

"więc gryzę wargę, burzę krew
trzaskasz drzwiami a ja klnę"

sobota, 13 lutego 2016

to twój przemoknięty do cna, gwiezdną rosą nowy bóg...

i po omacku szukasz przewodnika
ocknij się patrz, to idzie on

mały emo
metr sześćdziesiąt ponad ziemią
mały emo
wszelkiej przeciętności wróg
mały emo
poznaj moce co w nim drzemią

mały emo..
to twój przemoknięty do cna, gwiezdną rosą nowy bóg...

***

127 proszę wróć...

tak, słowa i teledysk
i tak - kojarzą mi się z jedną osobą...
i... z Małym Księciem...

jutro walentynki... : (

znów po nocach nie mogę spać...  po 9 godzinach w pracy siadam do książek i próbuje zrozumieć to co czytam lub słucham muzyki, oglądam upijając się w trupa... tęsknie, nie wiem co dalej robić... wszystko jest nie tak... ale wszystko jest ok, oprócz mnie... eh.. życie... i tak bardzo bym chciał, by wrócił...
tak, marzenie ściętej głowy... 

***

pewnego wieczoru usiądę w parku na ławce, na ławce na której siedzieliśmy razem, letni ciepły wiatr rozwieje moje włosy - nad sadzawką naiwności, spacerujące pary, dla nich będę jak cień, niespełnionych obietnic, nierealny, nieobecny, będę czekać... i choćby całą noc, będę czekać, aż przysiądziesz się obok...