sobota, 18 listopada 2017

140. insomnia - what about us - disaster?

znowu nie sypiam...
tak po prostu...
natłok myśli, myśli - na które nie pozwalałem sobie przez dobre kilka ostatnich miesięcy...
pytania pozostają bez odpowiedz...

***

rozsypałem się na milion kawałków... już nie potrafię udawać... uciekam przez wzrokiem, wesoła maska...
ale nie rozumiem, nie rozumiem Cię... różnica jaka jest? jak jest między spotkaniem na "seks", a spotkaniem w cztery oczy by pogadać?
nie rozumiem - wyjaśnij...
to cały czas - ja... JA...

nie rozumiem...
nie rozumiem, co takiego złego Ci zrobiłem? milczysz... wciąż milczysz... zabija mnie to już... powoli - skutecznie...

nie rozumiem... a szansa, szansa na naprawę błędów...??

jestem tylko człowiekiem... jestem... nie chce nic zmieniać... chce porozmawiać... choć raz na neutralnym gruncie..., choć raz na spokojnie... posłuchać... zapomnieć jak źle było...

może tak - może chociaż tak... - czekam...
proszę... ten raz....


poniedziałek, 22 maja 2017

139. time to wander, will you wonder

minęło już prawie 5 lat...

jak dziś wszystko wygląda?

dobrze?, lepiej? dziś - nie narzekam, narzekam xD na współlokatora - trochę z niego brudas :)
szczerze mówiąc dobrze mi zrobiła "ta lekcja" "życia"

przeprowadziłem się do warszawy, zostałem tu - może z głupiego powodu wyjechałem - ratować "miłość" - "miłość", która zawsze była jednostronna... (chciałbym dziś wierzyć, że nie...)

ale jestem - inny niż te pare lat temu - dzięki małemu księciu - przynajmniej wiem jak patrzeć na ludzi - dobrze mi wychodzi "bycie obojętnym", chociaż potrafią mnie cieszyć małe rzeczy...

warszawa była krokiem do przodu, teraz krok następny - Londyn, albo Vancouver - obie perspektywy wydają się dobre :D - czas pokarze, gdzie wyląduje - to już prawie namacalna przyszłość...

a mały książę ? cóż - zdarza mi się wpatrywać się przez okno na ludzie spacerujących dookoła - zdarza mi się i myśleć o Nim - pustka tyle mi pozostało - wpatrywać w ludzi w końcu - wciąż tak blisko, a jedna daleko...

praca, na pracę jakoś ostatnio też mniej narzekam ;) chociaż nie można powiedzieć, że dostarcza wrażeń... :P bo jak praca programisty może dostarczać wrażeń, chyba, że stresu jak się system sypie xD - codzienność

chciałbym spotkać Go raz jeszcze, i przekonać się, przekonać Go, że wcale nie jestem taki zły xD
 a niektóre rzeczy zdarzyły się w złym momencie... - stety-niestety wszystko swoje plusy ma...


"Time to wander

Now I’m gone never here
When you look nothing near
Will you wonder
Now I’m gone never here
When you look nothing near
And I wonder, I wonder"